czwartek, 31 marca 2016

Rozdział VIII

W ANTEIKU
   Norie i Dominiko siedzieli w osobnyn pokoju, szefuncio z Rudym siedzieli w kawiarni, a ja w jednym pokoju z tym kretynem. Nie wiem jak? Nie wiem gdzie? Nie wiem kiedy? Zrobił z siebie takiego debila... To już nie jest Ken jakiego pamiętam... To jest całkowicie inna osoba.
- Nad czym rozmyślasz? - spytał.
- Nad wszystkim i nad niczym. - cisza. - Kiedy się zmieniłeś?
- Nie wiem czy można to by było nazwać zmianą. Poprostu czas tak na mnie wpłynął i brak bliskiej mi osoby.
- Hm? - spojrzałam na niego.
- Zawsze kiedy byłaś przy mnie to tak jakby wspierałaś mnie na swój sposób, powstrzymywałaś od głupich decyzji. A jak ciebie zabrakło to sama widzisz. Zacząłem się zachowywać inaczej aby o tobie zapomnieć. Codziennie, dzień w dzień, przeklinałem to, że jestem ghoulem... Nie chciałem aby Ci się coś stało i to z mojego powodu. Kiedy usłyszałem to, że kochałaś tamtego Kena to miałem sobie za złe, że jednak cię opuściłem. Zmieniłem się czy to na gorsze, czy to na lepsze. Zawsze, ale to zawsze będziesz w moim sercu. - kiedy skończył byłam lekko zszokowana. Odwróciłam od niego wzrok i zaczęłam patrzeć na widok za oknem.
- To nie znaczy, że możesz się mną bawić... - przypomniało mi się co ten idiota zrobił wtedy kiedy Gołebie go zaatakowały. - Egoisto... Czasami mam cię dość. Mimo tego, że kiedyś cię kochałam to jaką masz pewność, że teraz czuje to samo? Pomyśl chodź raz co czuje druga osoba. Kiedyś taki nie byłeś. - mówiłam z oburzeniem. Kaneki złapał mnie za ręke i przyciągnął do siebie. Jego oko było straszne...
- Czy to moja wina, że jestem ghoulem!? Czy to moja wina, że przeżyłem!? Czy ja tego chciałem!? Nie! To ty jesteś jeb*ną egoistką! Myślisz tylko o sobie! - krzyczał na mnie... W moich przerażonych oczach były łzy, ale próbowałam zachować spokój. Puścił mnie i się odsunął.
- Może i jestem egoistką ale to nie ja zostawiłam kochającą osobę samą!!! - wybiegłam z pokoju.
- Yuki! - krzyknął za mną. Ja nie zważając na nic wybiegłam z kawiarni. Padał deszcz i było pochmurno. Biegłam i biegłam cały czas... On... Nawet nie chce myśleć!
KANEKI
- Yuki! Wracaj! - wybiegłem z Anteiku jak oparzony. - Jaki ze mnie debil... - warknąłem. Gdzie ona mogła pobiec? Wsiąłem głęboki oddech... GOŁĘBIE! - Musiała akurat teraz? - warknąłem. Poczułem jej zapach i od razu pobiegłem do źródła. Kiedy byłem na miejscu zobaczyłem ją i Jamesa... James to ghoul klasy SS. Ja mam SSS ale to inna bajka xD.
YUKI
Patrzyłam na tego gościa.
- Zejdź mi z drogi dupku. - warknęłam.
- Możesz powtórzyć? Dziecinko? Twój zapach mnie do ciebie zaprowadził. Pachniesz mi moim przyjacielem... - zaczął się śmiać.
- A ty śmierdzisz i co? Zadowolony!?
- Nie... - nagle otempiał. Patrzył się za mnie, kiedy się odwróciłam to nikogo tam nie było, a jak znowu popatrzyłam na tego gościa to go już nie było.
- Jeszcze czego... - warknęłam. - Wiem, że tam jesteś. Po coś za mną polazł?
- Żebyś nie zrobiła nic durnego. Wracamy do domu. - złapał mnie za ręke, a ja się wyrwałam.
- Nigdzie z tobą nie idę. Jasne!? - patrzyliśmy się na siebie. - Wydarłeś się na mnie bez powodu!
- Yuki...
- Nie ma Yuki! Mam cię serdecznie dosyć! Nie zbliżaj się do mnie! Nie jesteś tym którego kochałam!!! - odbiegłam.
KANEKI
W głowie miałem jej słowa : "Nie jesteś tym którego kochałam!!!" ...
- A ty byłaś, jesteś i będziesz tą którą kocham... - powiedziałem po czym spuściłem głowę. - Kiedy w końcu to zrozumiesz? - pomyślałem.
YUKI
Zatrzymałam się za najbliższym zakrętem. Sapałam jak pies!
- N-Nienawidzie go. - warknęłam. - Myśli, że jak powie, że mnie kocha to nagle cały świat stanie się kolorowy. Nie Kaneki... To tak nie działa. - stałam oparta o ścianę ze spuszczoną głową.
- Aka...? - usłyszałam znajomy głos.
- Kitamura? - podniosłam się gwałtownie. - Co ty tu robisz!?
- Ja tylko... Przechodziłem...? - Kitamura to lider drużyny siatkarskiej. Jesteśmy tak jakby dobrymi przyjaciółmi.
- Upadłeś na głowe czy co!? Czemu łazisz o tej godzinie po zakamarkach!?
- Nie wiem jak ci to wytłymaczyć... - podrapał się z tyłu głowy. - Ćwicze wytrzymałość?
- Mięśni w uj a mózgu brak. - westchnęłam. - Ale czemu tera... - zakrył mi usta dłonią.
- Cii... - spojrzał w stronę dalszego korytarza. G-Gołebie!? Kiedy poszli to odkrył mi usta.
- Czemu się kryjesz?
- Atakują dosłownie każdego kogo zobaczą na ulicy. Nie patrzą czy ghoul czy człowiek. Potwory bez serca.
- Jesteś ghoulem?
- C-Co? O czym ty mówisz?
- Odpowiedz.
- Nie mogę...
- Możesz... - zdjęłam swoją przepaskę i spojrzałam na niego ghoulim okiem. - Jestem z tobą. - lekko się uśmiechnęłam.
- Czyli, że ty też jesteś...
- Ghoulem? Tak.
- Jaka ulga... - uśmiechnął się. - Bo już nie miałem więcej wymówek.
- Heh...
- Yuki?
- Tak...? - spojrzałam na niego.
- Czy coś cię łączy z tym nowym? Tak się ciebie uczepił... Nie chce aby liderka drużyny dziewczyn miała jakieś problemy. - zrobił mu się lekki rumieniec na twarzy.
- Nie zwracaj na niego uwagi. To zwykły dupek i krętacz. Nie chce gościa znać...
- Rozumiem.
KANEKI
Stałem centralnie nad nimi. Dupek? Krętacz? I mówi to dziewczyna która myśli tylko i wyłącznie o sobie!
- Ciekawe co jeszcze wymyśli... - pomyślałem.
YUKI
Zaczęłam patrzeć się na stopy ze spuszczoną główką.
- A-A-Ale mimo wszystko ciągle o nim myślę... Nie mogę zapomnieć tych wspólnych chwil z dzieciństwa... Pewnie mówię tak źle na niego i cały czas jestem wkurzona bo go cały czas... K-K-Koch... A nie ważne.
- Zapomnij o nim. Masz w około tylu fajnych chłopaków. - oparł się ręką o ścianę i przybliżył się do mnie. Zarumieniłam się na maxa!!! - A może to ja będe tym szczęściarzem?
- K-K-K-K-Kitam-m-m-ura... - jąkałam się.
KANEKI
CO ON SOBIE KUVA MYŚLI!? Zeskoczyłem na ziemie.
- E stary. - zacząłem tykać go po plecach.
- Hę? - odwrócił się. Dałem mu w ryja.
- To za dobieranie się do niej, a to... - dałem mu drugi raz. - ...za to, że musiałem na to patrzeć.
- CO TY ROBISZ IDIOTO!? - Yuki chciała mi dać w mordę ale w ostatniej chwili złapałem ją za ręke. Chciała się wyrwać.
- Co ty sobie myślisz? Że po tym jak usłyszałem od ciebie te słówka, będe ze spokojem patrzył jak ten oblech się do ciebie dobiera?
- Ty to wszystko słyszałeś...?
- Co do zająknięcia, a teraz wracajamy.
- Dlaczego to robisz? - popatrzyła na mnie. - Dlaczego?
- Robie to co chce i nie musze się tłumaczyć. Tak mi się podobało więc to zrobiłem. - poszedłem w stronę Anteiku trzymając Yuki za dłoń i zostawiając tego pazia na miejscu. A niech ginie! Mam to gdzieś!
   Podczas drogi Yuki miała spuszczoną głowę i się do mnie nie odzywała. Kiedy dotarliśmy do kawiarni to bez słowa poszła do osobnego pokoju i się tam zamknęła.
YUKI
Usiadłam przy ścianie tuląc się do poduszki. Dlaczego on tak robi? Przecież ja dla niego nic nie znaczę... Teraz jak jestem ghoulem to dopiero się oprzytomniał!
- Durny Kanekii... - bardziej wtuliłam się w podusię. - Czemu jesteś takin debilem? - zamknęłam oczka i zanim się zorientowałam... Zasnęłam...

7 komentarzy: