czwartek, 31 marca 2016

Rozdział I

   Siedziałam oparta o ściane, zmęczona, ranna... Spoglądałam na martwe ciała porozrzucane wokoło mnie i Kanekiego... Ta... Ken Kaneki(ksywa Pożeracz), mój współpracownik i najlepszy przyjaciel.
- Yuki... - jego głos przerwał cisze, spojrzałam na niego pytającym wzrokiem. Uśmiechnął się lekko i dokończył - Kocham Cię. - zarumieniłam się lekko, a on przysunął się do mnie i...
CHWILA CHWILA CHWILA CHWILA
Pewnie macie teraz taki 'majntfak' i sobie myślicie - Przecież to już koniec! - I macie racje xD Jeszcze zanim do tego momemtu dojdziemy to zacznijmy od początku...
PO LEKCJACH
   Nazywam sie Yuki Aka, chodze do 2 klasy liceum razem z moją przyjaciółką Haruhi ^^ Jestem normalną 17-letnią brunetką o niskim wzroście i błękitno-szarych oczach (jak na razie).
   Wkońcu zajęcia skończone! Spojrzałam na Harusi.
- Dzisaj idź sama do domu, ja jeszcze musze skoczyć do sklepu. - uśmiechnęłam się, a ona przytuliła mnie mocno i rzekła.
- Uważaj na siebie i nie idź uliczkami! - powiedziała stanowczo jak moja... Nieżyjąca mama... To, że była wyższa to nie znaczy, że jest opiekuńcza xD A to 'niebezpieczeństwo' to ghoule, potwory w ciele człowieka które żywią się... Ble... Ludźmi. Niestety... W naszym mieście było w cholere morderstw przez nie wykonane.
- Dobrze... Mamo xD
- Papa ;3 - rozeszłyśmy się. Jesteśmy dla siebie jak siostry, znamy się od małego! Uśmiechnęłam się pod nosem.
   Wyszłam ze sklepu, spojrzałam na niebo.
- Będzie padać... - założyłam kaptur i ruszyłam przed siebie. - Jeżeli pójdę normalnie to zmoknę, a jak pójdę skrótem to będe sucha... Ide skrótem xD - weszłam w ciemną uliczkę. Obym nie spotkała jakiegoś ghoula... Szłam szybkim krokiem.
   Odwróciłam się gwałtownie i zobaczyłam jakiegoś ludzia, jego twarz zasłaniały włosy. Czarne, długie, rozszarpane kudły. Przeraziłam się jeszcze bardziej kiedy zauważyłam jego oczy... Zamiast bieli wokół nienaturalnie świecącej czerwonej tenczówki miał czerń.. Zaczęłam uciekać, lecz on mnie dogonił, złapał za gardło i przywarł do ściany.
- P-Pomocy... - ledwo wydusiłam. Spojrzał mi prosto w oczy tym strasznym wzrokiem i uśmiechnął się.
- Nie wolno chodzić samemu. - zatopił zęby w moim ramieniu, a z moich oczu popłynęły łzy.
- Aaaaaa!!! - krzyk rozległ się po całem dzielnicy. Wbił mi macki w brzuch (macki inaczej kagune, czyli takie coś co wystaje ghoulom z pleców na życzenie i atakuje innych). Po chwili spojrzał w góre i ostatnie co pamiętam to to, że ściana budynku wali się spadając na nas.
SZPITALU
   Z lekkim bólem otworzyłam oczy. Leżałam przyczepiona do kroplówki, a obok mnie na sąsiednim łóżku siedział chłopak o śnieżnych włosach i szarymi oczyma. Spojrzałam na niego, a on tylko powiedział to:
- Powinnaś bardziej na siebie uważać, Yuki. - uśmiechnął się i wyszedł. Leżałam nieco zszokowana, skąd on zna moje imie?! I co on w ogóle tutaj robi!?
   Do sali wszedł doktor. Wytłuamczył mi, że żeby przeżyć musieli mi przeszcepić niektóre organy gościa który został razem ze mną zgnieciony...
KILKA DNI PÓŹNIEJ
   Wyszłam ze szpitala oczywiście zszokowana! Kiedy opóściłam budynek to ten biały stał oparty pod ścianą. Warknęłam coś pod nosem i poszłam przed siebie. On tylko na mnie spojrzał z tym swoim uśmieszkiem, a po chwili szedł obok mnie. Zatrzymałam się i zacisnęłam dłonie. Odwróciłam się gwałtownie w jego stronę i warknęłam.
- Kim ty do diabła jesteś!?
- Twoim Wybawicielem.
- Co? - otempiałam.
- Zrzuciłem na niego te kamienie.
- Po pierwsze ścianę, a po drugie nie tylko na niego!
- No sorry.
- Kim ty jesteś? - powiedziałam groźnie.
- Ken Kaneki.
- Dziwne... Miałam przyjaciela i takim samym imieniu i nazwisku... Ale się przeprowadził i więcej go nie widziałam. - chwila ciszy - Skąd znasz moje imie?
- Yuki Aka?
- Tak to!
- Z dokumentu wywieszonego na łóższku szpitalnym. Pesel też ci podać? - uśmiechnął się chamsko. Zrobiłam facepalm. Nosz! Łóżko szpitalne! Jaka ja jestem durna!
- Nie musisz... W ogóle to dzięki za ratunek. - uśmiechnęłam się lekko. - Nie musisz już mnie pilnować xD
- Zobaczymy.
- Ey! - zrobiłam naburmuszoną minę, lecz po chwili mój wyraz twarzy się zmienił. - Co tak pięknie pachnie? - spojrzałam w stronę gdzie czuć było źródło. Pobiegłam tam bez chwili namysłu. Kiedy zaś tam dotarłam nie mogłam uwierzyć w to co tam zobaczyłam, i co mnie tu przyciągnęło...   Na środku uliczki leżało roztrzaskane ciało z którego wypływały resztki krwi... Osunęłam się na ziemię i zasłoniłam oczy dłońmi. Zaczęłam płakać... Czy ten przeszczep zrobił ze mnie... ghoula...?
- Nie zjesz? - usłyszałam głos Kanekiego.
- Poje*ało cię!? - spojrzałam na niego załzawionymi oczami.
- Jesteś ghoulem, nie?
- NIE JESTEM! PRZESTAŃ!
- Jak coś to nie jesteś sama.
- T-Ty też j-jesteś... NIEEEE!!! - podciągnęłam kolana do twarzy i zakryłam się pogrążając się w płaczu... Ale to tak znakomicie pachnie...
- Też jestem 'człowiekiem' ale z problemami. - uklęknął przy zwłokach.
- Ja nie moge... Nie chce być potworem... Ale nie mogę się powstrzymać...
KEN KANAMI
   Yuki coś tam sobie pier*oliła pod nosem, a ja w tym samym czasie wziąłem kawałem mięsa i włożyłem do ust. Podszedłem do niej, złapałem ją za barki i pocałowałem czyli tak jakby 'nakarmiłem' ją mięsem. Przez chwile się rzucała, ale jak już połknęła to ją puściłem.
YUKI AKA
   Co on zrobił!? Jak śmie!?
- TY IDIOTO! - wyjęłam telefon i chusteczkę by wytrzeć krew. Skierowałam ekran telefonu w moją stronę by w odbiciu zobaczyć twarz... W odbiciu ukazały się moje brązowe włosy z białymi końcówkami!? I... to oko... Moje lewe oko było okiem ghoula!!!
- Jesteś ghoulem. Jednookim.
- To twoja wina! Dlaczego wtedy nie pozwoliłeś mi umrzeć!? Nie chce być takim potworem jak ty!
- Potworem? - jego oczy się zmieniły, a dokładnie to jedno... Lewe? - Czy to nasza wina, że jedynym pokarmem są ludzie?
- Nie... Nie... Nie wiem! Ja chce do domu... - powiedziałam załamanym głosem, a on... uklęknął przy mnie.
- Yuki. Jesteś dzielna. Poradzisz sobie.
- Skąd niby to wiesz...? Przecież mnie nie znasz...
- Mylisz się. Znam cię bardzo dobrze.
- Jak? - zapytałam patrząc na niego.
- Dowiesz się. - uśmiechnął się.
- Jak!? - schowałam twarz w kolanach. Po chwili poczułam jego dotyk... P-Przytulił mnie. Byłam tym tak załamana, że odwzajemniłam gest. To musi być zły sen...
NASTĘPNY DZIEŃ
   Zanim poszłam do szkoły to założyłam sobie przepaskę na lewe oko. Nie mogłam panować nad tym, że raz się zmienia, a raz nie.
   Szłam chodnikiem jak zazwyczaj, moje białe końcówki zostały schowane w koku. Jeszcze nie rozkminiłam dlaczego się zmieniły... Ale to akurat najmniejszy problem. Usłyszałam za sobą przybliżający się krzyk 'Yuki!', a po chwili stałam otulona ramionami Haruchi xD
- Nic ci nie jest!? Jesteś cała!? A mówiłam uważaj! Co ci jest w oko!?
- Haruchiś, to tylko mały wypadek. - uśmiechnęłam się.
- Yukisia! Nie wiem co bym bez ciebie zrobiła...
- Nie martw się. Jest dobrze, a teraz chodźmy bo się spóźnimy. - poszłam z nią do budynku.
   Ostatniej nocy dużo czytałam o ghoulach... Nie wiedziałam, że bycie takim czymś jest takie okrutne!
   Po lekcjach czekał na mnie przed szkołą Kanami... Podeszłam do niego razem z Haruhi.
- Co ty tu robisz!? - wrzasnęłam.
- Mam do ciebie sprawe.
- Czego chcesz od mojej Yuki!? - Haruhiś podeszła do niego i zaczęła się drzeć.
- Haruhi! Wystarczy! - powiedziałam stanowczo, a ona odsunęła się od niego wkuvowiona. Spojrzałam na Kena. - Jaka to sprawa?
- Musisz ze mną iść.
- Ona nigdzie z tobą nie idzie pedofilu!!! - Haruhi przytuliła mnie tak mocno, że ledwo oddychałam xD
- H-Har... Puś...ć m...mnie...
- Oj! - kiedy mnie uwolniła to spojrzałam na niego.
- Chodźmy...
- Ideolo! W końcu. - poszedł przed siebie. Spojrzałam na Haru z lekkim uśmiechem i poszłam za Kanekim.
   Szliśmy chodnikiem przez park, liście drzew fruwały, a gałęzie się wyginały. Kaneki miał ręce założone za głowe, ja na to mówie 'Poza Luzaka xD', a ja szłam sobie od czasu do czasu poprawiając opaske z opuszczoną głową.
- Co ty dzisiaj taka jakaś nie w sosie? - przerwał cisze i na mnie spojrzał.
- Jak mam być kuva w sosie? - warknęłam.
- Jesteś głodna?
- Nie... - troche?
- Znam fajną kawia...
- Dlaczego mnie uratowałeś? - przerwałam mu. Podniosłam głowe by na niego spojrzeć, a on w tym samym czasie przerzucił wzrok przed siebie.
- To skomplikowane.
- Przecież ghoule pożerają ludzi, a nie ich ratują. Dlaczego? - milczał, a po chwili się zatrzymał. Złapał mnie za ręke i pchnął za budynek w parku. Kiedy chciałam coś powiedzieć to zasłonił mi usta dłonią. Nie miałam zielonego pojęcia o co chodzi! Po chwili zrozumiałam... To byli ci z tej agencji zwalczania Ghoulów. I pomyśleć, że teraz będe musiała ich unikać za wszelką cenę. Z oczu popłynęło mi kilka łez. Dlaczego przy Kanekim czuje sie tak... bezpiecznie?
   Kiedy teren był czysty to spojrzałam na niego.
- Jaka to miała być sprawa?
- Chodź. - uśmiechnął się podejrzanie i złapał mnie za ręke. Zarumieniłam się lekko... Ale tylko lekko! Poszliśmy do jakiejś kawiarni...
- Szefie. Potrzebuje pomocy. - powiedział na wejściu. Zza lady wyszedł starszy gościu z fartuchem na sobie.
- Dzień Dobry...? - powiedziałam niepewnie.
\

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz