NORIE
- Dominico, heej! - wykrzyknęłam i go mocno przytuliłam - Dominico to mój chłopak. On chyba jest nie groźny. - zaśmiałam się.
Tak się cieszyłam kiedy go zobaczyłam że chyba cała kawiarnia odczuwała te same uczucia co ja.
- To może wy się poznajcie. - Yuki i Dominico zaczęli ze sobą rozmowę. Yuki jest taka słodka xD
Po chwili tym momencie zadzwonił mój telefon. Był to Ken.
- Zaraz wracam ktoś dzwoni. - Ken nigdy nie dzwonił do mnie o tej porze, więc chyba coś musiało się stać. - Co zrobiłeś?... Boże, kolejny kretyn który nie wie że po zmroku bez maski ani rusz..! ... Ilu ich jest? ... Pięciu? ... No to masz prze*ebane. ... Dobra zaraz będziemy. - rozłączyłam się i szybko powiedziałam o tym Yuki i Dominico. - Zakładajcie maski. Ken vs pięciu po*ebów. Ruszajcie dupy!
Jego chyba też utłuke. Podczas drogi Yuki pytała o Kena. Odpowiedziałam jej troche rozgniewana:
- Ten zboczeniec nie ma maski, więc musimy się sprężać.
Pobiegliśmy czym prędzej. Na szczęście nie było za poźno. Ken siedział na dachu, ale przecież te psy tak łatwo się nie poddadzą.
KANEKI
Zajebiście. Gdzie jest ta Hana!? Nigdy nie może ruszyć szybciej swej grubej dupy.
- Zaraz ciebie złapiemy Pożeraczu! - darli się jak debile, a ja sobie leżałem na dachu i czekałem.
- Tak, tak, mówicie tą samą gadkę już od paru lat. Nuuuudaaaa! - przewróciłem oczami.
YUKI
Po drodze założyłam maskę.
- Jak tylko go dorwe to nie ręcze za siebie. - warknęłam. Na szczęście byłam najszybsza w szkole i bieg nie sprawiał mi problemu. Po chwili wdrapałam się na dach. Dominico i Norie użyli swoich kagune, a ja ta która nie potrafi tego aktywować musiałam się sama wdrapać.
NORIE
Tych palantów było 5, a tylko ja i Dominico z nimi walczyliśmy. Jednak nasze kagune w porównaniu z ich sieciami i broniami to złoto.
- Dominico bierz tych 2, ja zajmę się tym grubaskiem i jego majtkami.
- Dobrze szefie. - odpowiedział.
- Błagam nie mów tak... Ej salcesonie! Chcesz Pożeracza!? Najpierw będziesz musiał mnie pokonać! - rzuciłam się na tego grubego z wąsem.
Przypominało to trochę walkę Teak Wondo, tylko ze chyba z workiem treningowym. Bo przecież ten warchlak tylko leżał, nawet podnieść się nie mógł. Spojrzałam na pozostałych.
- Teraz chodźcie wy. Z wami będzie troche trudniej, bo umicie biegać.
Na dobre dla mnie Dominico pozbył się już tamtych dwóch i pomógł mi z moimi padalcami. Nie trwało to zbyt długo. - Ken, Yuki! Złaźcie na dół. - krzyknęłam.
Kiedy tylko Ken stał przede mną, strzeliłam mu 3 razy w pysk.
- Raz za łażenie po nocach! Dwa za łażenie po nocach bez maski! I trzy tak na przyszłość. A teraz chodź... - przytuliłam go, bo cieszyłam się, że nic mu nie jest.
KANEKI
- Ty jednak jesteś chora. - powiedziałem przerażnony. Wiedziałem, że kobieta zmienną jest ale to to już przesada.
YUKI
- Kaneki, podejdź no tu na chwile. - zrobił zdziwioną minę i podszedł.
- A tak w ogóle co ty tu robisz? - spytał.
- Stoje i czekam aż całkiem mi nerwy puszczą, a co? Nie widać? - warknęłam.
- Yuki... Wszytsko okey?
- Ty wiesz jak ja sie o ciebie martwiłam debilu? - powiedziałam z zaciśnietymi zębami.
- Ey. Yuki. Już wszytsko okej. Uspokój się.
- Ty jesteś skończonym idiotą... - z oka które miałam zakryte maską poleciała mi łza. Nie mam pojęcia co się ze mną działo... Zacisnęłam dłonie. - Czy ty chociaż raz nie możesz pomyśleć o innych? Zastanów się co ja teraz czuje... - odwróciłam się od niego i odeszłam. Po chwili, tak z dupy wyskoczył jeden Gołąb.
- Teraz cie mam! - wykrzyknął, spojrzałam na niego moim ghoulim okiem. - Dziewczyna... jednooka? - nie zdążył nastawić broni, a już był przebity na wylot moim czerwonym, ognistym kagunem.
- Dzida... - rzuciłam nim o ściane i poszłam do domu. Kaneki zawsze musi taki być!? Zawsze musi wku*wiać!?
KANEKI
Stałem jak wryty... Po chwili się ogarnąłem i spojrzałem na Norie.
- Co ty jej zrobiłaś!? Pranie mózgu czy co!? Dlaczego ona nie jest tą Yuki!? Ty faktycznie jesteś Praczem jak mówiły pogłoski. - Pracz... Hahahahaha!!! XD
NORIE
- Jesteś ślepy i nie widzisz nic poza swoim ogonem. Nic. Gdzie twoje uczucia? Nie poznaje Cie.. Gdybyś tylko wiedział o co chodziło Yuki. Ty..ty.. Ty skur... A nie ważne!
Odeszłam razem z Dominico. Nie wiem czy Ken tam został, czy poszedł w swoją stronę. Jakoś mnie to nie obchodziło.
KANEKI
- Yuki...? - powiedziałem pod nosem... Może faktycznie trochę przesadziłem... Westchnąłem i poszedłem do Anteiku. Czy ona mówiła na serio?
YUKI
Wpadłam do domu i usiadłam w moim ulubionym kącie. Skuliłam się i zaczęłam cichutko szlochać z powodu Kanekiego i tego, że... nosz przecież gościa zamordowałam!
- Dlaczego jesteś takim idiotą!? - wydarłam się. - Kaneki... Czemu? - wznowiłam łkanie.
NASTĘPNY DZIEŃ
Ledwo mogłam wstać z łóżka. Jakoś się ogarnęłam i poszłam do szkoły. Koniec roku tuż tuż. Jeszcze tylko pozaliczać diagnozg itp. i wakacje uznam za rozpoczęte! A co mi po tych wakacjach? Eh... Wyszłam z domu i skierowałam się do liceum.
Nie zważałam na nic. Nic mnie nie obchodziło... Na budynkach były wielkie tablice z wiadomościami.
- Ghoule zaatakowały 20. dzielnicę mordując przy tym 6 agentów - mówił gościu na ekranie, ja jedynie westchnęłam.
NORIE
Dzisiaj w nocy przyśniło mi się że Ken chodził z Yuki. Pogadał z nia, spytał się jej tak słodko.
- To napewno sen. Ken jest zbyt szorstki. - powiedziałam sama do siebie.
Nagle zadzwonił telefon.
- Dominico? Coś sie pewnie stało. - odebrałam. - Hej. Co jest?
- Kocie wstałaś?
- Wstałam..
- To włącz telewizor. Kanał 169.
Włączyłam telewizor, a to co zobaczyłam...
" Ghuole zaatakowały 20 dzielnicę mordując przy tym 6 agentów"
- Przecież to nic nowego. - powiedziałam.
- Słuchaj dalej. - odparł Dominico.
" Służby specjalne zawiadomiły wojska gołębi. Teraz będzie można ich spotkać wszędzie w grupach. Czy to dzień, czy to noc. Za zgoda włascicieli będą też pełnić straz całodobowa w sklepach i różnych instytucjach"
Aż oplułam kawą telewizor.
- Dominico?
- Tak?
- Boję się..
- Wierzę ci. Ja też... Naprawdę nie jest dobrze. Zaraz u Ciebie będę.
- Czekam. Tylko nie zapomnij o masce. - odłożyłam telefon. Łza poleciała mi z oka. Boje się... Czy to koniec?
YUKI
Haruhi cały czas mnie wypytywała co się stało i w ogóle. Kanekiego dzisiaj nie było w szkole...
Po zajęciach wyszłam ze szkoły...
- Ku*wa... - tu aż się roiło od Gołebi! Wróciłam do szkoły i schowałam się w toalecie. Jak wyjdę to mogą mnie rozpoznać! Usiadłam w kącie i się skuliłam. - Niech ktoś mi pomoże...
NORIE
Byłam już w domu z Dominico. Obojgu nas przeraziła ta sprawa. Przecież musielibysmy ukrywać się przez cały czas. Postanowiłam ostrzec Yuki, w rakim wypadku zadzwoniłam do niej.
- Yuki słyszałaś co się dzieje? To jest jakas masakra! Uważaj nas siebie. Pamiętaj o masce. Ja puki co nie wychodzę z domu. A ty zaraz po szkole wracaj do domu, bierz kotke i biegnij do mnie. Dzisiaj nie będziesz spać sama. To może być niezla noc.
(Mówiąc niezła wcale nie miała pozytywnego znaczenia na myśli...)
- Moja szkoła została otoczona... Żeby się wydostać to powinnam zmienić się w tą 'psycho' Yuki i im spier*olić, a w innym razie... Pomordować... Inaczej stąd nie wyjde. Siedze w babskim kiblu i czekam, aż znajdę jakieś wyjście... A ty jesteś bezpieczna? - słychać było lekkie przerażenie w jej głosie.
- Jestem w domu z Dominico. Rolety zasłonięte, drzwi zamknięte. Chyba jestem bezpieczna. - jak ona miała uciec?! - Słuchaj. Załóż maske, i zachowuj sie normalnie. Idź powoli nie przyciagaj do siebie uwagi. Przez całą droge będe z toba rozmawiać. Ciśniesz kobieto. Wiem że dasz rade.
YUKI
- Ekhem, a tak swoją drogą to jak założe maskę to od razu się skapną, że jestem ghoulem. Lepiej zostać w samej przepasce... i dzięki za wsparcie. Dobra. No to działam. Komórke mam włączoną cały czas. Będzie dobrz. - wzięłam telefon do ręki, założyłam torbę i wyszłam ze szkoły. Miałam uśmiech na ustach i udawałam, że rozmawiam z kimś przez telefon. Szłam sobie spokojnie. - Wiesz jakie to dziwne uczucie kiedy cieszysz się do telefonu? A nawet nie ma się z czego? Narazie jest git, nie zwracają na mnie uwagi. Jeszcze troche i dotre do domu.
- Dasz radę. Jestem z tobą.
- Dzięki... - obeszłam tych pedałów i poszłam do domu... Uff...
- Dominico, heej! - wykrzyknęłam i go mocno przytuliłam - Dominico to mój chłopak. On chyba jest nie groźny. - zaśmiałam się.
Tak się cieszyłam kiedy go zobaczyłam że chyba cała kawiarnia odczuwała te same uczucia co ja.
- To może wy się poznajcie. - Yuki i Dominico zaczęli ze sobą rozmowę. Yuki jest taka słodka xD
Po chwili tym momencie zadzwonił mój telefon. Był to Ken.
- Zaraz wracam ktoś dzwoni. - Ken nigdy nie dzwonił do mnie o tej porze, więc chyba coś musiało się stać. - Co zrobiłeś?... Boże, kolejny kretyn który nie wie że po zmroku bez maski ani rusz..! ... Ilu ich jest? ... Pięciu? ... No to masz prze*ebane. ... Dobra zaraz będziemy. - rozłączyłam się i szybko powiedziałam o tym Yuki i Dominico. - Zakładajcie maski. Ken vs pięciu po*ebów. Ruszajcie dupy!
Jego chyba też utłuke. Podczas drogi Yuki pytała o Kena. Odpowiedziałam jej troche rozgniewana:
- Ten zboczeniec nie ma maski, więc musimy się sprężać.
Pobiegliśmy czym prędzej. Na szczęście nie było za poźno. Ken siedział na dachu, ale przecież te psy tak łatwo się nie poddadzą.
KANEKI
Zajebiście. Gdzie jest ta Hana!? Nigdy nie może ruszyć szybciej swej grubej dupy.
- Zaraz ciebie złapiemy Pożeraczu! - darli się jak debile, a ja sobie leżałem na dachu i czekałem.
- Tak, tak, mówicie tą samą gadkę już od paru lat. Nuuuudaaaa! - przewróciłem oczami.
YUKI
Po drodze założyłam maskę.
- Jak tylko go dorwe to nie ręcze za siebie. - warknęłam. Na szczęście byłam najszybsza w szkole i bieg nie sprawiał mi problemu. Po chwili wdrapałam się na dach. Dominico i Norie użyli swoich kagune, a ja ta która nie potrafi tego aktywować musiałam się sama wdrapać.
NORIE
Tych palantów było 5, a tylko ja i Dominico z nimi walczyliśmy. Jednak nasze kagune w porównaniu z ich sieciami i broniami to złoto.
- Dominico bierz tych 2, ja zajmę się tym grubaskiem i jego majtkami.
- Dobrze szefie. - odpowiedział.
- Błagam nie mów tak... Ej salcesonie! Chcesz Pożeracza!? Najpierw będziesz musiał mnie pokonać! - rzuciłam się na tego grubego z wąsem.
Przypominało to trochę walkę Teak Wondo, tylko ze chyba z workiem treningowym. Bo przecież ten warchlak tylko leżał, nawet podnieść się nie mógł. Spojrzałam na pozostałych.
- Teraz chodźcie wy. Z wami będzie troche trudniej, bo umicie biegać.
Na dobre dla mnie Dominico pozbył się już tamtych dwóch i pomógł mi z moimi padalcami. Nie trwało to zbyt długo. - Ken, Yuki! Złaźcie na dół. - krzyknęłam.
Kiedy tylko Ken stał przede mną, strzeliłam mu 3 razy w pysk.
- Raz za łażenie po nocach! Dwa za łażenie po nocach bez maski! I trzy tak na przyszłość. A teraz chodź... - przytuliłam go, bo cieszyłam się, że nic mu nie jest.
KANEKI
- Ty jednak jesteś chora. - powiedziałem przerażnony. Wiedziałem, że kobieta zmienną jest ale to to już przesada.
YUKI
- Kaneki, podejdź no tu na chwile. - zrobił zdziwioną minę i podszedł.
- A tak w ogóle co ty tu robisz? - spytał.
- Stoje i czekam aż całkiem mi nerwy puszczą, a co? Nie widać? - warknęłam.
- Yuki... Wszytsko okey?
- Ty wiesz jak ja sie o ciebie martwiłam debilu? - powiedziałam z zaciśnietymi zębami.
- Ey. Yuki. Już wszytsko okej. Uspokój się.
- Ty jesteś skończonym idiotą... - z oka które miałam zakryte maską poleciała mi łza. Nie mam pojęcia co się ze mną działo... Zacisnęłam dłonie. - Czy ty chociaż raz nie możesz pomyśleć o innych? Zastanów się co ja teraz czuje... - odwróciłam się od niego i odeszłam. Po chwili, tak z dupy wyskoczył jeden Gołąb.
- Teraz cie mam! - wykrzyknął, spojrzałam na niego moim ghoulim okiem. - Dziewczyna... jednooka? - nie zdążył nastawić broni, a już był przebity na wylot moim czerwonym, ognistym kagunem.
- Dzida... - rzuciłam nim o ściane i poszłam do domu. Kaneki zawsze musi taki być!? Zawsze musi wku*wiać!?
KANEKI
Stałem jak wryty... Po chwili się ogarnąłem i spojrzałem na Norie.
- Co ty jej zrobiłaś!? Pranie mózgu czy co!? Dlaczego ona nie jest tą Yuki!? Ty faktycznie jesteś Praczem jak mówiły pogłoski. - Pracz... Hahahahaha!!! XD
NORIE
- Jesteś ślepy i nie widzisz nic poza swoim ogonem. Nic. Gdzie twoje uczucia? Nie poznaje Cie.. Gdybyś tylko wiedział o co chodziło Yuki. Ty..ty.. Ty skur... A nie ważne!
Odeszłam razem z Dominico. Nie wiem czy Ken tam został, czy poszedł w swoją stronę. Jakoś mnie to nie obchodziło.
KANEKI
- Yuki...? - powiedziałem pod nosem... Może faktycznie trochę przesadziłem... Westchnąłem i poszedłem do Anteiku. Czy ona mówiła na serio?
YUKI
Wpadłam do domu i usiadłam w moim ulubionym kącie. Skuliłam się i zaczęłam cichutko szlochać z powodu Kanekiego i tego, że... nosz przecież gościa zamordowałam!
- Dlaczego jesteś takim idiotą!? - wydarłam się. - Kaneki... Czemu? - wznowiłam łkanie.
NASTĘPNY DZIEŃ
Ledwo mogłam wstać z łóżka. Jakoś się ogarnęłam i poszłam do szkoły. Koniec roku tuż tuż. Jeszcze tylko pozaliczać diagnozg itp. i wakacje uznam za rozpoczęte! A co mi po tych wakacjach? Eh... Wyszłam z domu i skierowałam się do liceum.
Nie zważałam na nic. Nic mnie nie obchodziło... Na budynkach były wielkie tablice z wiadomościami.
- Ghoule zaatakowały 20. dzielnicę mordując przy tym 6 agentów - mówił gościu na ekranie, ja jedynie westchnęłam.
NORIE
Dzisiaj w nocy przyśniło mi się że Ken chodził z Yuki. Pogadał z nia, spytał się jej tak słodko.
- To napewno sen. Ken jest zbyt szorstki. - powiedziałam sama do siebie.
Nagle zadzwonił telefon.
- Dominico? Coś sie pewnie stało. - odebrałam. - Hej. Co jest?
- Kocie wstałaś?
- Wstałam..
- To włącz telewizor. Kanał 169.
Włączyłam telewizor, a to co zobaczyłam...
" Ghuole zaatakowały 20 dzielnicę mordując przy tym 6 agentów"
- Przecież to nic nowego. - powiedziałam.
- Słuchaj dalej. - odparł Dominico.
" Służby specjalne zawiadomiły wojska gołębi. Teraz będzie można ich spotkać wszędzie w grupach. Czy to dzień, czy to noc. Za zgoda włascicieli będą też pełnić straz całodobowa w sklepach i różnych instytucjach"
Aż oplułam kawą telewizor.
- Dominico?
- Tak?
- Boję się..
- Wierzę ci. Ja też... Naprawdę nie jest dobrze. Zaraz u Ciebie będę.
- Czekam. Tylko nie zapomnij o masce. - odłożyłam telefon. Łza poleciała mi z oka. Boje się... Czy to koniec?
YUKI
Haruhi cały czas mnie wypytywała co się stało i w ogóle. Kanekiego dzisiaj nie było w szkole...
Po zajęciach wyszłam ze szkoły...
- Ku*wa... - tu aż się roiło od Gołebi! Wróciłam do szkoły i schowałam się w toalecie. Jak wyjdę to mogą mnie rozpoznać! Usiadłam w kącie i się skuliłam. - Niech ktoś mi pomoże...
NORIE
Byłam już w domu z Dominico. Obojgu nas przeraziła ta sprawa. Przecież musielibysmy ukrywać się przez cały czas. Postanowiłam ostrzec Yuki, w rakim wypadku zadzwoniłam do niej.
- Yuki słyszałaś co się dzieje? To jest jakas masakra! Uważaj nas siebie. Pamiętaj o masce. Ja puki co nie wychodzę z domu. A ty zaraz po szkole wracaj do domu, bierz kotke i biegnij do mnie. Dzisiaj nie będziesz spać sama. To może być niezla noc.
(Mówiąc niezła wcale nie miała pozytywnego znaczenia na myśli...)
- Moja szkoła została otoczona... Żeby się wydostać to powinnam zmienić się w tą 'psycho' Yuki i im spier*olić, a w innym razie... Pomordować... Inaczej stąd nie wyjde. Siedze w babskim kiblu i czekam, aż znajdę jakieś wyjście... A ty jesteś bezpieczna? - słychać było lekkie przerażenie w jej głosie.
- Jestem w domu z Dominico. Rolety zasłonięte, drzwi zamknięte. Chyba jestem bezpieczna. - jak ona miała uciec?! - Słuchaj. Załóż maske, i zachowuj sie normalnie. Idź powoli nie przyciagaj do siebie uwagi. Przez całą droge będe z toba rozmawiać. Ciśniesz kobieto. Wiem że dasz rade.
YUKI
- Ekhem, a tak swoją drogą to jak założe maskę to od razu się skapną, że jestem ghoulem. Lepiej zostać w samej przepasce... i dzięki za wsparcie. Dobra. No to działam. Komórke mam włączoną cały czas. Będzie dobrz. - wzięłam telefon do ręki, założyłam torbę i wyszłam ze szkoły. Miałam uśmiech na ustach i udawałam, że rozmawiam z kimś przez telefon. Szłam sobie spokojnie. - Wiesz jakie to dziwne uczucie kiedy cieszysz się do telefonu? A nawet nie ma się z czego? Narazie jest git, nie zwracają na mnie uwagi. Jeszcze troche i dotre do domu.
- Dasz radę. Jestem z tobą.
- Dzięki... - obeszłam tych pedałów i poszłam do domu... Uff...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz