KOLEJNY DZIONEK BIAŁOWŁOSEJ LASKI XD
Moje białe włosy spięte w kok zakrywał kaptur, a na oku przepaska... Normalnie Kapitan Hak! Szłam do szkoły próbując nie zwracać na siebie uwagi. Wyglądam zaje*biście! Całą drogę mamrotałam coś pod nosem (oczywiście wyklinając ten świat oraz Kanekiego) i poprawiałam to opaske to kosmyki nieupiętych włosów.
- Jak tylko go zobacze to... - zacisnęłam dłoń.
- Kogo zobaczysz?
- Aaa! - krzyknęłam. - Kaneki debilu! Ciebie oczywiście!
- To co mi zrobisz? Powiesz jaki jestem przystojny?
- Pier*olony zboczeniec egoista... - warknęłam.
- Byłaś u fryzjera? Ten kolor pasuje do ciebie idealnie. Tak mnie kochasz, że chciałaś się do mnie upodobnić. Jesteś słodka.
- AAA! - zaczęłam okładać go pięściami, ale cały czas robił uniki. - Skubany zboczeniec. - powiedziałam zmachana po chwili.
- Słodka idiotka. - uśmiechnął się.
- Je*any pedofil.
- Mały kurdupel.
- Pier*olony podglądacz. - tak się wyzywaliśmy przed dłuższą chwile kiedy Kaneki powiedział to:
- Widze, że brak kaptura ci nie przeszkadza. Hehehe... - zrobiłam zdziwioną minę i dotknęłam kaptur, a raczej jego brak. Szybko go założyłam na głowe.
- Zboczeniec... - odeszłam od niego wkuviona. Na szczęście za 2 tygodnie wakacje i moje urodziny ^^
PO LEKCJACH
Wyszłam razem z Haruhi przed budynek. Gadałyśmy sobie o chłopakach i w ogóle o wszytskim xD
- A wiedziałaś, że Ryu... - przerwał mi telefon. Wyciągnęłam go z kieszeni - Kaneki? Czego on chce... - odebrałam. - Czego? Zajęta jestem.
- Yuki. Przyjedź pod Hatakiego 15. Już!
- Ale... - rozłączył się. Spojrzałam na Haruhi. - Zdzwonimy się. Pa. - pobiegłam w stronę adresu który mi podał Kaneki. Co się mogło stać!?
Po kilku minutach trafiłam pod dany adres. To był nowo wybudowany dom.
- Wut? - podeszłam do drzwi i zadzwoniłam. Drzwi otworzył mi Ken.
- Siadaj w salonie. - usiadłam grzecznie na kanapie, a Kaneki na fotelu.
- O co chodzi? - spojrzałam na niego. - Czemu kulejesz?
- To aż tak widać? - uśmiechnął się.
- Co ty żeś znowu nawymyślał!?
- Byłem na małym spotkaniu z Gołebiami.
- Matko! Czy ty zawsze musisz się w coś wpakować...?
- Czekaj, czekaj. Czy ty się o mnie martwisz?
- Nie...? - odwróciłam od niego głowe. Czemu zawsze się rumienie!?
- Tak myślałem...
- Znaczy się tak! - spojrzałam na niego. IDIOTKA! - Martwie się? Czekaj... Czy ja się o ciebie właśnie martwie?
- Tak, zdecydowanie tak.
- Serio? - wybuchłam śmiechem xD
- Nigdy nie bierzesz niczego na serio
- Skąd niby to wiesz? Znasz mnie? - ochłonęłam troche.
- Znam.
- Od kiedy?
- Od dawna.
- Jakim sposobem?
- Ja...
- Czekaj! Nie odpowiadaj. - przerwałam mu. - Przecież mam doczynienia ze zboczonym pedofilem prześladowcą.
- Serio? No to patrz. - zza pleców wyjął stary album i położył go na stoliku przede mną.
- Chcesz mi powiedzieć, że w tym albumie znajdują się moje zdjęcia? I to nawet te na golasa?
- Co? - zaczerwienił się. Jego oczy mówiły 'to nie ten album'. - Otwórz go poprostu.
- Nie mam zamiaru. Mogą to być też twoje zdjęcia bez koszulki, abym na ciebie zaczęła lecieć.
- A chcesz kilka?
- Zbok... - odwróciłam się od niego.
- Otwórz ten cholerny album kobieto!
- B O ?
- Chcesz poznać prawdę?
- Hm... - spojrzałam na niego, wzięłam album, cały czas na niego patrząc, a kiedy miałam go otworzonego na przypadkowej stronie to dopiero do niego zajrzałam. - C-Co... - moje oczy rozszerzyły się do granic możliwości. - T-To... J-Jest...? - w albumie znajdowały się zdjęcia moje i... Kena z dzieciństwa. W domu mam niektóre identczne.
- Już rozumiesz? Yuki? - uśmiechnął się.
- K-K-K-Ken...? - spojrzałam na niego. - To naprawde ty?
- Ja w samej postaci.
- Ken... - uśmiechnęłam się, po czym go mocno przytuliłam.
KANEKI
Kiedy mnie przytuliła to... Nie dość, że się zarumieniłem to byłem lekko zszokowany. Ale i tak ją przytuliłem.
YUKI
Chwila... Co ja robie!? Odsunęłam się gwałtownie.
- Troche mnie poniosło... - zaczęłam kręcić kosmykami włosów.
- A może coś więcej niż przytulas? - uśmiechnął się pedofilsko.
- OD KIEDY STAŁEŚ SIĘ TAKIM CHOLERNYM ZBOCZEŃCEM!?
- Hahaha! - zaczął się śmiać.
- ZBOCZENIEC!
NOWY DZIEŃ : RANEK
Siedziałam w łazience myśląc nad tym jak się pozbyć tych włosów. Na szczęście dzisiaj sobota więc nie musze się stresować szkołą.
- Haruhi ;-; Przyjdź tu i mi pomóż ;-; - czemu jej nigdy nie ma jak jej potrzebuje!? Westchnęłam. Nagle po domu rozległ się głos dzwonka. - Jaka cholera? - wyszłam z łaźni i poszłam otworzyć. W drzwiach stała jak zawszs energiczna i gotowa do działania Haruhi.
- Yuki! Ty jeszcze w piżamie!? A co z naszym basenem!?
- Co? Jaki basen? - PRZETWARZANIE - Ah tak, basen. To dziś?
- Zapomniałaś!?
- Tak jakby... Heh - uśmiechnęłam się nerwowo. - Nie mogę...
- Co!?
- Misia mi potargała strój... - słyszałam jej śmiech w tle (szatański kot na wolności).
- No to kupimy ci nowy!
- Nie mam ochoty...
- Ken z nami idzie ^^ - uśmiechnęła się
- Hejka. - zza Haruhi odsłonił się uśmiechnięty ON.
- No to cześć. - chciałam zamknąć drzwi ale Haru mnie powstrzymała.
- Idziemy i nie ma rzadnych ale!!!
- Ale dlaczego z nim? - mój wzrok mówił 'LITOŚCI!!!'
- Ponieważ to twój przyjaciel z dzieciństwa, nie? - no i powiedział...
- Dajcie mi chwile. - poszłam się spakować. UTOPIE GO!
Wszyscy razem poszliśmy na basen. Całą droge się modliłam, by zaczęło padać! Ale słońce grzało niemiłosiernie...
Haru i Kanami wybrali mi strój. Ja się boje!!! ;-;
Siedziałam w przebieralni.
- Yuki! Wychodź już! - powiedziała niecierpliwa Haru
- Nie! Nie pasuje mi ten strój!
- Mam ciebie wyciągnąć siłą? - warknęła. Przełknęłam śline.
- Ale Kaneki ma stąd iść...
- Kena tutaj nie ma. Wyłaź.
- Okey... - wyszłam z kabiny. Kiedy Haru mnie zobaczyła to w oczach miała gwiazdeczki.
- Wyglądasz jak laleczka! Jak słodziutka, niewinna, bezbronna malutka lakeczka! Aaa! Roztapiam się...
- P-Przestań! Mówiłam, że ten strój do mnie nie pasuje...
- Jeszcze się rumieni! Atak słodyczy!!! Chodźmy! Niech ciebie ujrzy cały świat!
- Haru!!! - złapała mnie za ręke i pobiegła na basen. - Utopie cię jak tylko znajdę okazję... - warknęłam.
- A z tą słodziutką przepaską wyglądasz jeszcze uroczej! *-*
- Napewno... - burknęłam. Po chwili stałam na tym cholernym basenie. - Czemu te matoły się na nas gapią?
- Chłopaki na ciebie lecą ^^
KANEKI
Wyjrzałem z wody na dziewczyny.
- Chodźcie! Woda jest... - Yuki... Popatrzyłem na nią. Jest jak słodka pralinka...
YUKI
Spojrzałam na Kanekiego.
- I co się ślinisz...
- Bo ujrzałem diabła w ciele anioła...?
- Utop się... - warknęłam.
- Teraz mogę zginąć...
- I poszedł na dno. - zaczęłam iść w stronę leżaków. Z oddali usłyszałam krzki 'Ey! Yuki! Potrzebujemy jeszcze jednego zawodnika w siate!' Oglądnęłam się za siebie. Moi znajomi z SKS'ów ^^ - Już biegne! - uśmiechnęłam się. Podeszłam do chłopaków.
- Do kogo się dołączasz?
- A nie przyszły dziewczyny?
- Coś im wypadło...
- Trudno... Wybieram drużynę... Białych xD
- JEST!!!
- Gramy! - krzyknęłam, zaczęliśmy grać w siatkówkę. Obok basenu (na powietrzu) była akurat rozłożona siatka.
KANEKI
Obserwowałem calutką grę. Niech tylko któryś się do niej zbliży...
- Ken, a ty nie chcesz z nimi grać? - zapytała Haruhi.
- Jakoś nie jestem dobry w te klocki.
- Rozumiem... Powiedz mi jedno.
- Hm? - spojrzałem na nią.
- Jeżeli zrobisz tak, że moja kochana Yuki uroni przez ciebie chodź jedną łze to... - przejechała dłonią po szyi wydając charaktetystyczny dźwięk umierania.
- Wiem przecież.
- No ja myślę. Mam ciebie na oku, Kenie Kaneki. - wskoczyła do wody. Jakaś dziwna...
YUKI
Ostatni punkt... Podrzuciłam piłkę do góry i zaserwowałam tak, że nie zdołali przejąć.
- Wygraliśmy! ^^ - chłopaki wzięli mnie na ręce i zaczęli podrzucać. Zrobili to tylko 3 razy, a zanim się obejrzałam to leżałam w ramionach Kanekiego. - Co to miało znaczyć? - warknęłam i na niego spojrzałam.
- Coś by ci się stało.
- Nic by mi się nie stało. Normalnie drugi ojciec. - skrzyżowałam ręce i zrobiłam naburmuszoną minę. Nie wiem czemu ale chłopaki byli wystraszeni widokiem Kena. I ja grałam z takimi ciotami -,- Kaneki odstawił mnie na ziemię.
- Uważaj na siebie. Kurduplu. Hehehe...
- Prześladowca... - wymamrotałam i odeszłam od niego na leżak. Chwila odpoczynku!
KANEKI
Spojrzałem na tych kolesi. Mój wzrok mówił sam za siebie. Lepiej żeby się do niej nie zbliżali. Co jak co, ale z natury jestem wysoki. Poszedłem na leżak obok Kurdupla xD
YUKI
- Czemu mi rujnujesz życie? - wymamrotałam pod nosem. Leżałam na brzuchu z mordą w leżaku.
- Ponieważ mogę.
- A co jak ci zabronie?
- To się nie posłucham.
- Ta? - popatrzyłam na niego tym moim spojrzeniem smutnego szczeniaczka. - Zostaniesz moim wiernym pieskiem?
- Pewnie.
- Hehehehe... - schowałam twarz w leżaku, miałam szyderczy uśmiech na twarzy.
- Chwila... Na co ja się zgodziłem!?
- Masz przerąbane do końca swojego życia na ziemi i w pierdlu. Hahaha!
- NIE!!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz