NADSZEDŁ PONIEDZIAŁEK
Dzisiaj miałam w uj zajęć. To yudo, to jakieś zebranie samorzadu, i wiele wiele innych spraw. Szczerzę mówiąc... Urawnie głowy na maxa!!! A mojego psa nie było dzisiaj więc wszytsko musiałam dźwigać sama. Jeszcze się doigra...
PO SZKOLE
Zajebiście. Już wieczór, a ja jeszcze daleko od domu... Musieli mnie jeszcze zatrzymać wiceprzewodniczacy oczywiście! Więcej nie zostaje przewodniczącą... Never! Pójdę skrótem. Pobiegłam do jakiegoś zauka...
- O ku*wa... - GOŁEBIE
- Ohohoho... Widze, że mały ghoul się zagubił. - powiedział ten chudszy, a obok niego stał wąsaty grubacz, szybko zakryłam twarz. Nie mogą mnie widzieć... Już mieli mnie zaatakować, a tu nagle pojawiła się Norie...
NORIE HANA
Kiedy zobaczylam Yuki stojącą przy tych sku*wysynach pomyślałam: Jezu ale ta dziewczyna ma szczescie że ją zobaczyłam..
- Eej panowie nie zgubiliście się przypadkiem? Czego od niej chcecie? - spojrzałam na nich.
- Ta dziewczyna to ghoul, więc radze ci uciekać. - powiedział jeden taki gruby z wąsem.
- Po*ebało ? Ona nie jest żadnym ghoulem.
- No chyba wiemy co widzieliśmy. Nie jesteśmy debilami.
- No chyba nie widzieliscie i chyba jednak jesteście. - nie wiedziałam co im powiedzieć, bo w końcu już ją widzieli. Po chwili jednak już wiedziałam. - To jest moja siostra. Chyba bym była niedorozwojem mózgowym gdybym ghoula w domu trzymała. Idźcie pieski poszukać suczek bo okres cieczek się zaczął.
- Dobra chodź gruby. Idziemy... Ta mała jest nieźle wyszczekana.
Udało się. Mogę juz rozmyślać jak ona mi się za to odwdzięczy. Spojrzałam na nią
- Zwariowałaś Yuki? Chodzisz po nocach? Co ci strzeliło do glowy??
YUKI
Spóściłam wzrok i rzekłam przyciszonym głosem.
- W-Wybacz... Musiałam zostać dłużej w szkole... Jak ci się odwdzięcze? - spojrzałam na nią lśniącymi oczkami. - Zrobie wszytsko, bo w końcu uratowałaś mi życie. - uśmiechnęłam się - No trudno. To już ci nie będe przeszkadzała...
NORIE
- Najlepiej odwdzięczysz mi się kiedy nie będziesz chodziła po nocy.
Chociaż Yuki czasami doprowadzała mnie do szału tym co robi, to lubiłam ją. Miała dziewczyna charakterek.
- Chodź pójdziemy na kawę. Pewnie jesteś głodna, a nie ma co teraz wracać bo znowu spotkamy jakieś łasiczki. - zaśmiałam się.
- Powiem ci szczerze, że im dogadałaś. Biedaki nie mieli ci jak odpowiedzieć. - również się zaśmiała. - A kawa to dobry pomysł. - uśmiechnęła się.
- Miałam już wiele razy okazję spotkać tych palantów. Tego grubego znam bardzo dobrze.. Kiedyś próbował rzucić się na mnie, ale coś mu tłuszczyk chyba przeszkadzał. - uśmiechnęłam się. - W sumie to uważam że sama dałabyś sobie radę. Jesteś silną laską jak na takie chude maleństwo. - Znowu się uśmiechnęłam. Po chwili znajdowałyśmy się w Anteiku nie przerywając rozmowy.
- To że jestem niska to nie znaczy, że gorsza. Nigdy nie lubiałam jak ktoś mi to wypomina. - burknęła pod nosem. - Jeszcze moja przyjaciółka uważa mnie za słodką laleczke z powodu mojego wzrostu i dużych wyraźnych oczu. Kiedy coś zrobie źle to ona normalnie wychodzi z siebie i drze się w niebo głosy 'Yuki! Ty słodka, niezdarna kruszynko! Słodycz mnie atakuje!' I coś w tym stylu. Ble. - przewróciła oczami, które później skierowała na mnie. - Skąd znasz tego zboka Kanamiego?
- Szczerze to uratował mi tyłek kilka razy, tak jak tobie. Znałam go już wcześniej, bo byłam pomocnicą szefa w tej kawiarni Anteiku. Zawsze kiedy Ken przychodził do nas na kawe, opowiadał mi o ghoulach. - nadal wspominam sobie te czasy. - Po jakimś czasie kawiarnie zamknięto, więc błąkałam się po ulicach, kiedy to jeden z ghuoli mnie zaatakował. Wtedy on mnie uratował. I jakoś tak się zaprzyjaźnilismy.
Miałam wrażenie że znudziłam Yuki na śmierć ale gadalam dalej.
- No i jak widzisz kawiarnia znów weszła w obroty. Zapytasz dlaczego? To też dzięki Kanekiemu. Pomógł szefowi trochę. Ja już nie chciałam tu pracować, ale jak widać biznes się kręci. Nawet my tu przychodzimy. A ty jak go poznałas ?
- Znałam go od małego. Kiedy miałam 7 lat to wyprowadził się z miasta tak bez słowa. Bez pożegnania. Szczerze mówiąc nie pamiętam jak się pozaliśmy. To było tak dawno temu... Pewnie nie uwierzysz, ale Kaneki był kiedyś brunetem kochającym książki! A teraz to młody chłopak o białych włosach... Zdaje mi się, że wyjechał tylko dlatego by mnie chronić. Nie chciał mi zrobić krzywdy tym, że był ghoulem. Teraz go w ogóle nie poznaje. Niedość, że zmienił kolor włosów, troche wydoroślał to stał się pierdzielonym zboczeńcem. - te ostatnie dwa słowa powiedziała z przytupem. - Ale i tak mimo wszytsko go lubie xD
- To długo już go znasz. - kiedy słyszałam jak ona mowiła o nim 'zboczeniec' myślałam ze je*ne śmiechem. - Słuchaj Ken jest jaki jest. Pierdzielonym zboczeńcem jest i tu ci przyznam rację. Czy na Tobie też stosował te gadki o guziku od koszuli ?
- Oczywiście, że tak. On jest chory na mózg. Nic na to nie poradzisz... Norie! Ktoś tu idzie! Uważaj! - krzyknęła. Kiedy się odwróciłam to zobaczyłam Dominico...
Dzisiaj miałam w uj zajęć. To yudo, to jakieś zebranie samorzadu, i wiele wiele innych spraw. Szczerzę mówiąc... Urawnie głowy na maxa!!! A mojego psa nie było dzisiaj więc wszytsko musiałam dźwigać sama. Jeszcze się doigra...
PO SZKOLE
Zajebiście. Już wieczór, a ja jeszcze daleko od domu... Musieli mnie jeszcze zatrzymać wiceprzewodniczacy oczywiście! Więcej nie zostaje przewodniczącą... Never! Pójdę skrótem. Pobiegłam do jakiegoś zauka...
- O ku*wa... - GOŁEBIE
- Ohohoho... Widze, że mały ghoul się zagubił. - powiedział ten chudszy, a obok niego stał wąsaty grubacz, szybko zakryłam twarz. Nie mogą mnie widzieć... Już mieli mnie zaatakować, a tu nagle pojawiła się Norie...
NORIE HANA
Kiedy zobaczylam Yuki stojącą przy tych sku*wysynach pomyślałam: Jezu ale ta dziewczyna ma szczescie że ją zobaczyłam..
- Eej panowie nie zgubiliście się przypadkiem? Czego od niej chcecie? - spojrzałam na nich.
- Ta dziewczyna to ghoul, więc radze ci uciekać. - powiedział jeden taki gruby z wąsem.
- Po*ebało ? Ona nie jest żadnym ghoulem.
- No chyba wiemy co widzieliśmy. Nie jesteśmy debilami.
- No chyba nie widzieliscie i chyba jednak jesteście. - nie wiedziałam co im powiedzieć, bo w końcu już ją widzieli. Po chwili jednak już wiedziałam. - To jest moja siostra. Chyba bym była niedorozwojem mózgowym gdybym ghoula w domu trzymała. Idźcie pieski poszukać suczek bo okres cieczek się zaczął.
- Dobra chodź gruby. Idziemy... Ta mała jest nieźle wyszczekana.
Udało się. Mogę juz rozmyślać jak ona mi się za to odwdzięczy. Spojrzałam na nią
- Zwariowałaś Yuki? Chodzisz po nocach? Co ci strzeliło do glowy??
YUKI
Spóściłam wzrok i rzekłam przyciszonym głosem.
- W-Wybacz... Musiałam zostać dłużej w szkole... Jak ci się odwdzięcze? - spojrzałam na nią lśniącymi oczkami. - Zrobie wszytsko, bo w końcu uratowałaś mi życie. - uśmiechnęłam się - No trudno. To już ci nie będe przeszkadzała...
NORIE
- Najlepiej odwdzięczysz mi się kiedy nie będziesz chodziła po nocy.
Chociaż Yuki czasami doprowadzała mnie do szału tym co robi, to lubiłam ją. Miała dziewczyna charakterek.
- Chodź pójdziemy na kawę. Pewnie jesteś głodna, a nie ma co teraz wracać bo znowu spotkamy jakieś łasiczki. - zaśmiałam się.
- Powiem ci szczerze, że im dogadałaś. Biedaki nie mieli ci jak odpowiedzieć. - również się zaśmiała. - A kawa to dobry pomysł. - uśmiechnęła się.
- Miałam już wiele razy okazję spotkać tych palantów. Tego grubego znam bardzo dobrze.. Kiedyś próbował rzucić się na mnie, ale coś mu tłuszczyk chyba przeszkadzał. - uśmiechnęłam się. - W sumie to uważam że sama dałabyś sobie radę. Jesteś silną laską jak na takie chude maleństwo. - Znowu się uśmiechnęłam. Po chwili znajdowałyśmy się w Anteiku nie przerywając rozmowy.
- To że jestem niska to nie znaczy, że gorsza. Nigdy nie lubiałam jak ktoś mi to wypomina. - burknęła pod nosem. - Jeszcze moja przyjaciółka uważa mnie za słodką laleczke z powodu mojego wzrostu i dużych wyraźnych oczu. Kiedy coś zrobie źle to ona normalnie wychodzi z siebie i drze się w niebo głosy 'Yuki! Ty słodka, niezdarna kruszynko! Słodycz mnie atakuje!' I coś w tym stylu. Ble. - przewróciła oczami, które później skierowała na mnie. - Skąd znasz tego zboka Kanamiego?
- Szczerze to uratował mi tyłek kilka razy, tak jak tobie. Znałam go już wcześniej, bo byłam pomocnicą szefa w tej kawiarni Anteiku. Zawsze kiedy Ken przychodził do nas na kawe, opowiadał mi o ghoulach. - nadal wspominam sobie te czasy. - Po jakimś czasie kawiarnie zamknięto, więc błąkałam się po ulicach, kiedy to jeden z ghuoli mnie zaatakował. Wtedy on mnie uratował. I jakoś tak się zaprzyjaźnilismy.
Miałam wrażenie że znudziłam Yuki na śmierć ale gadalam dalej.
- No i jak widzisz kawiarnia znów weszła w obroty. Zapytasz dlaczego? To też dzięki Kanekiemu. Pomógł szefowi trochę. Ja już nie chciałam tu pracować, ale jak widać biznes się kręci. Nawet my tu przychodzimy. A ty jak go poznałas ?
- Znałam go od małego. Kiedy miałam 7 lat to wyprowadził się z miasta tak bez słowa. Bez pożegnania. Szczerze mówiąc nie pamiętam jak się pozaliśmy. To było tak dawno temu... Pewnie nie uwierzysz, ale Kaneki był kiedyś brunetem kochającym książki! A teraz to młody chłopak o białych włosach... Zdaje mi się, że wyjechał tylko dlatego by mnie chronić. Nie chciał mi zrobić krzywdy tym, że był ghoulem. Teraz go w ogóle nie poznaje. Niedość, że zmienił kolor włosów, troche wydoroślał to stał się pierdzielonym zboczeńcem. - te ostatnie dwa słowa powiedziała z przytupem. - Ale i tak mimo wszytsko go lubie xD
- To długo już go znasz. - kiedy słyszałam jak ona mowiła o nim 'zboczeniec' myślałam ze je*ne śmiechem. - Słuchaj Ken jest jaki jest. Pierdzielonym zboczeńcem jest i tu ci przyznam rację. Czy na Tobie też stosował te gadki o guziku od koszuli ?
- Oczywiście, że tak. On jest chory na mózg. Nic na to nie poradzisz... Norie! Ktoś tu idzie! Uważaj! - krzyknęła. Kiedy się odwróciłam to zobaczyłam Dominico...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz