W ANTEIKU (KAWIARNI)
Kaneki podszedł do tego gościa i zaczął coś do niego szeptać. Kiedy skończył to Maro, tak miał na imię, kazał mi usiąść przy blacie. Bez słowa i trochę niepewnie usiadłam. Podał mi filiżankę kawy.
- Jeszcze nie jestem pełnoletnia.
- To nie zaszkodzi ci na zdrowiu. - uśmiechnął się.
- A mogę cukier?
- Prosze. - podał mi cukierniczke. Wzięłam jedną kostkę i wrzuciłam do kawy, ale zanim to wypiłam to przypomniało mi się coś... Ghoule nie mogą jeść ani pić ludzkiego pożywienia...
- Chyba podziękuje... - odunęłam lekko filiżankę. Ken na mnie popatrzył wzrokiem 'Pij albo ci pomoge'. - Lubbb spróbuje. - powoli przyłożyłam filiżankę do ust i upiłam łyk. - Ale dobra. - zaczęłam ją pić. Dziwne... Maro spojrzał na mnie i rzekł.
- Kolejny jednooki ghoul. - na te słowa prawie udławiłam się kawą. Co!?
- To nie prawda!
- Yuki, pan Maro też jest jednym z nas. - powiedział Kaneki.
- J-Jak?
- My ghoule - dokończył szefuncio - powinniśmy sobie pomagać. Nigdy nie zostawiamy drugiego w potrzebie.
- Ja nie potrzebuje pomocy!
- A jak zdobędziesz żarełko? - Kaneki... No to żeś mnie wkuvił...
- Zamknij się! Nie wypominaj mi! Jesteś chamem! Zboczeńcem! Kretynem! Debilem! Idiotą! Pedofilem! Podglądaczem! - skrzyżowałam rece i zrobiłam naburmuszoną minę.
- I zapomniałaś dodać, że uratowałem cię przed najgroźniejszym z najgroźnienszych.
- Pff...
- Kaneki, daj spokój. - szefciu powiedział groźnie.
- Ona zaczęła. - rozciągnął się i poszedł na zaplecze. Ja natomiast zapatrzyłam się w kawe. Odziwo nie byłam już głodna...
- Co jest w tej kawie? - powiedziałam po chwili.
- To zwykła kawa.
- To dlaczego nie jestem głodna?
- Dlatego. - wziął do ręki kostkę cukru.
- A co cukier ma do tego?
- To nie są zwyczajne kostki cukru. To nawet nie jest cukier. Po tym nie będziesz głodna.
- Z czego to jest zrobione..,?
- Nie wnikajmy.
- Dobrze...? - chyba się domyślam...
- Yao! - szefunciu krzyknął w stronę zaplecza.
- Czego? - w drzwiach po chwili stanął rudowłosy gościu w okularkach. Nie wyglądał na kujona, ale przeciwnie... W nocy na jego widok bym pierda*ała.
- A mogę cukier?
- Prosze. - podał mi cukierniczke. Wzięłam jedną kostkę i wrzuciłam do kawy, ale zanim to wypiłam to przypomniało mi się coś... Ghoule nie mogą jeść ani pić ludzkiego pożywienia...
- Chyba podziękuje... - odunęłam lekko filiżankę. Ken na mnie popatrzył wzrokiem 'Pij albo ci pomoge'. - Lubbb spróbuje. - powoli przyłożyłam filiżankę do ust i upiłam łyk. - Ale dobra. - zaczęłam ją pić. Dziwne... Maro spojrzał na mnie i rzekł.
- Kolejny jednooki ghoul. - na te słowa prawie udławiłam się kawą. Co!?
- To nie prawda!
- Yuki, pan Maro też jest jednym z nas. - powiedział Kaneki.
- J-Jak?
- My ghoule - dokończył szefuncio - powinniśmy sobie pomagać. Nigdy nie zostawiamy drugiego w potrzebie.
- Ja nie potrzebuje pomocy!
- A jak zdobędziesz żarełko? - Kaneki... No to żeś mnie wkuvił...
- Zamknij się! Nie wypominaj mi! Jesteś chamem! Zboczeńcem! Kretynem! Debilem! Idiotą! Pedofilem! Podglądaczem! - skrzyżowałam rece i zrobiłam naburmuszoną minę.
- I zapomniałaś dodać, że uratowałem cię przed najgroźniejszym z najgroźnienszych.
- Pff...
- Kaneki, daj spokój. - szefciu powiedział groźnie.
- Ona zaczęła. - rozciągnął się i poszedł na zaplecze. Ja natomiast zapatrzyłam się w kawe. Odziwo nie byłam już głodna...
- Co jest w tej kawie? - powiedziałam po chwili.
- To zwykła kawa.
- To dlaczego nie jestem głodna?
- Dlatego. - wziął do ręki kostkę cukru.
- A co cukier ma do tego?
- To nie są zwyczajne kostki cukru. To nawet nie jest cukier. Po tym nie będziesz głodna.
- Z czego to jest zrobione..,?
- Nie wnikajmy.
- Dobrze...? - chyba się domyślam...
- Yao! - szefunciu krzyknął w stronę zaplecza.
- Czego? - w drzwiach po chwili stanął rudowłosy gościu w okularkach. Nie wyglądał na kujona, ale przeciwnie... W nocy na jego widok bym pierda*ała.
![]() |
| Yao |
- Zaprowadź te młodą panią do Ryuki.
- A co mnie to w ogóle obchodzi?
- Może by grzeczniej? - odezwałam się lekko oburzona.
- Ty się nie odzywaj. - popatrzył na mnie wkuvionym wzrokiem.
- Ehhh... Yao, zawołaj Kanekiego.
- Ken! Cho tu! - wydarł się. Zero kultury...
- Ale wy macie problem... - powiedziałam pod nosem. Po chwili z tych samych drzwi wyszedł Kaneki.
- Niech zgadne. - powiedział opierając się o framuge drzwi. - Rudemu nie chce się ruszać dupy i ja mam iść za niego? - uśmiechnął się chamsko. Rudy poszedł na zaplecze, oczywiście wkuviony xD Szefcio poszedł za nim by Rudy nie rozniósł mu kawiarni xD Ja siedziałam wpatrzona w to wszytsko. Jest tu jakaś dziewczyna? Westchnęłam.
- Gdzie mamy iść? - spojrzałam na niego.
- Zrobić ci maske xD
- A po co mi to?
- Żeby jak zaatakujesz kogoś to żeby nikt ciebie nie rozpoznał.
- Nikogo nie będe atakować...
- Zobaczymy. Ruszaj te 4 litery i w droge. - poszedł w stronę drzwi. Chwila... Przecież Ken (ten mój dawny przyjaciel) mówił tak samo... - Ey. Idziesz czy nie?
- Co? Ah tak, już ide. - poszłam za nim.
Po 10 minutach trafiliśmy do jakiegoś baru na przedmieściach. W jakiejś piwnicy. Przywitała mnie tam dziewczyna...
- A co mnie to w ogóle obchodzi?
- Może by grzeczniej? - odezwałam się lekko oburzona.
- Ty się nie odzywaj. - popatrzył na mnie wkuvionym wzrokiem.
- Ehhh... Yao, zawołaj Kanekiego.
- Ken! Cho tu! - wydarł się. Zero kultury...
- Ale wy macie problem... - powiedziałam pod nosem. Po chwili z tych samych drzwi wyszedł Kaneki.
- Niech zgadne. - powiedział opierając się o framuge drzwi. - Rudemu nie chce się ruszać dupy i ja mam iść za niego? - uśmiechnął się chamsko. Rudy poszedł na zaplecze, oczywiście wkuviony xD Szefcio poszedł za nim by Rudy nie rozniósł mu kawiarni xD Ja siedziałam wpatrzona w to wszytsko. Jest tu jakaś dziewczyna? Westchnęłam.
- Gdzie mamy iść? - spojrzałam na niego.
- Zrobić ci maske xD
- A po co mi to?
- Żeby jak zaatakujesz kogoś to żeby nikt ciebie nie rozpoznał.
- Nikogo nie będe atakować...
- Zobaczymy. Ruszaj te 4 litery i w droge. - poszedł w stronę drzwi. Chwila... Przecież Ken (ten mój dawny przyjaciel) mówił tak samo... - Ey. Idziesz czy nie?
- Co? Ah tak, już ide. - poszłam za nim.
Po 10 minutach trafiliśmy do jakiegoś baru na przedmieściach. W jakiejś piwnicy. Przywitała mnie tam dziewczyna...
| Ryuki |
- Jutro wieczorem możecie podejść po maske. - powiedziała.
- Dzięki...
Wyszłam razem z Kanekim..
- Ciekawe jaką będe miała maskę... - powiedziałam pod nosem, a on tylko się podejrzanie uśmiechnął. Nie rozumiem tego gościa...
- Odprowadze cię do domu.
- Poradze sobie. Nie jestem dzieckiem.
- Nie stękaj tylko się rusz.
- Dobra... - przewróciłam oczami. Po chwili niezręcznej ciszy rzekłam - Skąd mnie znasz?
- Już ci mówiłem. To skąplikowane.
- Czekaj... Czy ty chcesz mi powiedzieć, że mnie śledziłeś!?
- ...
- Wiedziałam! Jesteś zboczeńcem! Jak mogłam to przeoczyć!
- Eee...
- Ja cb nie znam, ale ty mnie tak. Odkryłam twoją tajemnice! Haha!
KEN KANEKI
Nooo... Jestem zboczeńcem xD A ty idiotką od urodzenia. Uśmiechnąłem się pod nosem. Zawsze byłaś taka słodka.
YUKI AKA
- I co się tak cieszysz?
- Bo zgubiłaś guziczek od koszuli który zapinał ci dekolt.
- Co!? - odwróciłam się gwałtownie. - Zboczeniec... - burknęłam. Dlatego się tak cieszył całą drogę! Wzięłam wsuwkę i jakoś zapięłam koszule.
Ken zaprowadził mnie pod dom. Cholera! No i teraz wie gdzie mieszkam! Spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem (jednym okiem xD).
- Nie wiesz gdzie mieszkam. Nie masz zielonego pojęcia gdzie mieszkam i nigdy tutaj nie przychodź. - weszłam do domu. Jeb#ny zboczeniec.
KEN KANEKI
Słodka jak zawsze.
- Heh. - uśmiechnąłem się i poszedłem do Kawiarni.
YUKI AKA
Walnęłam się na łóżko i zaczęłam gapić w sufit.
- Czy my się już kiedyś nie poznaliśmy...? Kanami... - powiedziałam pod nosem. Wzrok przerzuciłam na zdjęcie Kenusia... Nie jestem pedofilem tylko trzymam jego jedno zdjęcie by o nim nie zapomnieć...
- Gdzie jesteś?... - westchnęłam. - Tęsknie... - mimo wszytsko byliśmy ze sobą bardzo związani. Jak brat i siostra...
KEN KANEKI
Siedziałem na jej oknie i przysłuchiwałem się. Ona mnie... kocha? A ja ją tak poprostu zostawiłem... Mogłem zostać. Przecież by mi wybaczyła to, że jestem... Ghoulem...
Uśmiechnąłem się. Kiedy tak rozmyślałem to tak nagle okno zostało otwarte, normalnie z buta!
- Wiedziałam, że jesteś zboczeńcem. - usłyszałem wkuvioną Yuki... Cholera... - I pomyśleć, że właśnie miałam się przebrać. - zarumieniłem się lekko...
- Yuki w bieliźnie... - czy ja to powiedziałem na głos!?!?
YUKI AKA
Spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem i złowieszczym uśmiechem. Moja opaska na ghoule oko normalnie spłonęła i ukazała się zła Yuki.
- Ty... - powiedziałam mrocznie - Je*any pedofilu!!! - zrzuciłam go z okna w krzaki. - Nie żyjesz... - podwinęłam rękawy od koszuli i zaczęłam się śmiać. - Hahaha! - wyskoczyłam przez okno prosto na niego.
KANEKI
Leżałem w krzakach i już miałem wstać kiedy ten mały brzdąc, 165 centymetrowy xD, wskoczył na mnie. Zanim zadała mi jakikolwiek cios to wstałem, objąłem ją w pasie i położyłem na ramieniu.
- I ci teraz zrobisz. Kurduplu. - zacząłem się śmiać.
YUKI
Kiedy mnie 'wział na ręce' to lekko się zaczerwieniłam (ze złości xD). Zaczęłam próbować się wyrwać.
- Kanami! Zboczeńcu! Pedofilu! Prześladowco! Puszczaj! - zaczęłam się drzeć a ten tylko sobie pogwizdywał i szedł do mojego domu. - Jeb#ny cham...
- Mówisz, że jestem chamem, a myślisz sobie jakie ze mnie ciacho.
- Hm? - zakryłam twarz włosami - KANEKIIIII!!! - nienawidze tego gościa... -,-
NASTĘPNY DZIEŃ
Podczas drogi do szkoły rozmyślałam nad tym co zaszło tamtego wieczoru... Czemu on mi tak przypomina Kena!!!
- Pff... To tylko zbieg okoli...
- YUKI! - przerwała mi Haruhi. - Czemu się wczoraj nie odezwałaś!? Martwiłam się! - przytuliła mnie mocno.
- Ee...
- Nigdy więcej nie idź z tym Siwym!!!
- D-Dobrze... P-Puść m-mnie...
- Ajć! Jesteś taką malutką kruszynką! Wybacz... - puściła mnie, w końcu... - A tak z innej beczki... Będziemy miały jakiegoś nowego w klasie ^^
W KLASIE XD
- Przywitajcie się z waszym nowym kolegą, Kenem Kanekim. - powiedział nauczyciel.
- Jeszcze mi go tu brakowało... - je*nęłam się na ławkę. Usiadł w ławce obok mnie.
- A ty co taka nie w sosie? - powiedział opierając się o krzesło. Za sobą usłyszałam głosy dziewczyn 'Yuki, go zna?... Ale szczęściara... Zazdroszcze... Skąd się znają?...' i tak dalej.
- Jak mam być w sosie? - wymamrotałam. - Jeżeli ciebie widze...
- Guziczek xD
- Co!? - spojrzałam na dekolt. - Zapięty... - popatrzyłam na Kanekiego. - Zbok... - warknęłam.
- Dasz się zaprosić na kawe? - uśmiechnął się.
- Nie.
- ... - ojeju. Czyżby pan posmutniał?
- Napewno nie z tobą. - rozległ się dzwonek na pierwszą lekcje.
PO ZAJĘCIACH NA KORYTARZU
Szłam sobie spokojnke kiedy wpadłam na jakiegoś cwaniaka z 3 klasy.
- E ty! Mała uważaj jak łazisz. - powiedział, podniosłam wzrok do góry (bo był wyższy) i popatrzyłam na niego moim morderczym spojrzeniem, ale troche łagodniejszym bo lewe oko było zakryte przepaską.
- Możesz powtórzyć? - powiedziałam strasznie.
- Widzę, że mała jest jakaś nie w humorze xD Już nie przeszkadzam xD
- To, że jestem niska to nie znaczy, że sobie nie poradze z takim pustym matołem jak ty.
- Co!?
- Yuki. Chodźmy już. - Haruchi położyła mi ręce na moich plecach i zaczęła pchać do wyjścia. - Przepraszam za nią! - krzyknęła. Ja jedynie spojrzałam na tego gościa z profilu morderczym wzrokiem i widać było, że się wystraszył. Haruhi postawiła mnie i dała mi 15-minutowy wykład na temat 'Co zrobiłam źle', a ja oczywiście udawałam, że słucham.
Poczułam ten zapach... Ten który czułam wtedy kiedy znalazłam to ciało...
- Zaraz wracam. - pobiegłam za szkołe. - Co to...? - zatrzymałam się gwałtownie. Dwa ghoule... Cali we krwi... A obok nich... Martwe ciało...
- Widzę, że mamy przystawkę. - rzekł jeden z nich. Nie mogłam się ruszyć, stałam jak wryta. Byłam sparaliżowana... Nie mogłam nawet krzyczeć!
- Bierzemy! - krzyknęli. Zamknęłam oczy i czekałam na cios... Usłyszałam jedynie bezlitosny jęk i ostrze przecinające ciało. Z oczu popłynęła mi łza. Usłyszałam Kanekiego...
- Yuki, dlaczego płaczesz? - w mojej wyobraźni ukazał się obraz Kena i mnie. To było tedy kiedy się przewróciłam i zaczęłam płakać... On podszedł do mnie i powiedział te same słowa...
- K-K-K-Ken... - otworzyłam oczy i zobaczyłam go... Był ranny! - Jezu! To moja wina! Chodź! Zaraz ci to opatrzę.
- Nie trzeba. Ważne, że tobie nic się nie stało. - uśmiechnął się. Uratował mnie?
- D-Dz-Dziękuje... - powiedziałam cichutko z lekkim rumieńcem na twarzy. On był lekko zszokowany. A po tych dwóch ghoulach został jedynie czerwony proch. Otarłam łzy...
- Odprowadze cię do domu.
- Poradze sobie. Nie jestem dzieckiem.
- Nie stękaj tylko się rusz.
- Dobra... - przewróciłam oczami. Po chwili niezręcznej ciszy rzekłam - Skąd mnie znasz?
- Już ci mówiłem. To skąplikowane.
- Czekaj... Czy ty chcesz mi powiedzieć, że mnie śledziłeś!?
- ...
- Wiedziałam! Jesteś zboczeńcem! Jak mogłam to przeoczyć!
- Eee...
- Ja cb nie znam, ale ty mnie tak. Odkryłam twoją tajemnice! Haha!
KEN KANEKI
Nooo... Jestem zboczeńcem xD A ty idiotką od urodzenia. Uśmiechnąłem się pod nosem. Zawsze byłaś taka słodka.
YUKI AKA
- I co się tak cieszysz?
- Bo zgubiłaś guziczek od koszuli który zapinał ci dekolt.
- Co!? - odwróciłam się gwałtownie. - Zboczeniec... - burknęłam. Dlatego się tak cieszył całą drogę! Wzięłam wsuwkę i jakoś zapięłam koszule.
Ken zaprowadził mnie pod dom. Cholera! No i teraz wie gdzie mieszkam! Spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem (jednym okiem xD).
- Nie wiesz gdzie mieszkam. Nie masz zielonego pojęcia gdzie mieszkam i nigdy tutaj nie przychodź. - weszłam do domu. Jeb#ny zboczeniec.
KEN KANEKI
Słodka jak zawsze.
- Heh. - uśmiechnąłem się i poszedłem do Kawiarni.
YUKI AKA
Walnęłam się na łóżko i zaczęłam gapić w sufit.
- Czy my się już kiedyś nie poznaliśmy...? Kanami... - powiedziałam pod nosem. Wzrok przerzuciłam na zdjęcie Kenusia... Nie jestem pedofilem tylko trzymam jego jedno zdjęcie by o nim nie zapomnieć...
- Gdzie jesteś?... - westchnęłam. - Tęsknie... - mimo wszytsko byliśmy ze sobą bardzo związani. Jak brat i siostra...
KEN KANEKI
Siedziałem na jej oknie i przysłuchiwałem się. Ona mnie... kocha? A ja ją tak poprostu zostawiłem... Mogłem zostać. Przecież by mi wybaczyła to, że jestem... Ghoulem...
Uśmiechnąłem się. Kiedy tak rozmyślałem to tak nagle okno zostało otwarte, normalnie z buta!
- Wiedziałam, że jesteś zboczeńcem. - usłyszałem wkuvioną Yuki... Cholera... - I pomyśleć, że właśnie miałam się przebrać. - zarumieniłem się lekko...
- Yuki w bieliźnie... - czy ja to powiedziałem na głos!?!?
YUKI AKA
Spojrzałam na niego morderczym spojrzeniem i złowieszczym uśmiechem. Moja opaska na ghoule oko normalnie spłonęła i ukazała się zła Yuki.
- Ty... - powiedziałam mrocznie - Je*any pedofilu!!! - zrzuciłam go z okna w krzaki. - Nie żyjesz... - podwinęłam rękawy od koszuli i zaczęłam się śmiać. - Hahaha! - wyskoczyłam przez okno prosto na niego.
KANEKI
Leżałem w krzakach i już miałem wstać kiedy ten mały brzdąc, 165 centymetrowy xD, wskoczył na mnie. Zanim zadała mi jakikolwiek cios to wstałem, objąłem ją w pasie i położyłem na ramieniu.
- I ci teraz zrobisz. Kurduplu. - zacząłem się śmiać.
YUKI
Kiedy mnie 'wział na ręce' to lekko się zaczerwieniłam (ze złości xD). Zaczęłam próbować się wyrwać.
- Kanami! Zboczeńcu! Pedofilu! Prześladowco! Puszczaj! - zaczęłam się drzeć a ten tylko sobie pogwizdywał i szedł do mojego domu. - Jeb#ny cham...
- Mówisz, że jestem chamem, a myślisz sobie jakie ze mnie ciacho.
- Hm? - zakryłam twarz włosami - KANEKIIIII!!! - nienawidze tego gościa... -,-
NASTĘPNY DZIEŃ
Podczas drogi do szkoły rozmyślałam nad tym co zaszło tamtego wieczoru... Czemu on mi tak przypomina Kena!!!
- Pff... To tylko zbieg okoli...
- YUKI! - przerwała mi Haruhi. - Czemu się wczoraj nie odezwałaś!? Martwiłam się! - przytuliła mnie mocno.
- Ee...
- Nigdy więcej nie idź z tym Siwym!!!
- D-Dobrze... P-Puść m-mnie...
- Ajć! Jesteś taką malutką kruszynką! Wybacz... - puściła mnie, w końcu... - A tak z innej beczki... Będziemy miały jakiegoś nowego w klasie ^^
W KLASIE XD
- Przywitajcie się z waszym nowym kolegą, Kenem Kanekim. - powiedział nauczyciel.
- Jeszcze mi go tu brakowało... - je*nęłam się na ławkę. Usiadł w ławce obok mnie.
- A ty co taka nie w sosie? - powiedział opierając się o krzesło. Za sobą usłyszałam głosy dziewczyn 'Yuki, go zna?... Ale szczęściara... Zazdroszcze... Skąd się znają?...' i tak dalej.
- Jak mam być w sosie? - wymamrotałam. - Jeżeli ciebie widze...
- Guziczek xD
- Co!? - spojrzałam na dekolt. - Zapięty... - popatrzyłam na Kanekiego. - Zbok... - warknęłam.
- Dasz się zaprosić na kawe? - uśmiechnął się.
- Nie.
- ... - ojeju. Czyżby pan posmutniał?
- Napewno nie z tobą. - rozległ się dzwonek na pierwszą lekcje.
PO ZAJĘCIACH NA KORYTARZU
Szłam sobie spokojnke kiedy wpadłam na jakiegoś cwaniaka z 3 klasy.
- E ty! Mała uważaj jak łazisz. - powiedział, podniosłam wzrok do góry (bo był wyższy) i popatrzyłam na niego moim morderczym spojrzeniem, ale troche łagodniejszym bo lewe oko było zakryte przepaską.
- Możesz powtórzyć? - powiedziałam strasznie.
- Widzę, że mała jest jakaś nie w humorze xD Już nie przeszkadzam xD
- To, że jestem niska to nie znaczy, że sobie nie poradze z takim pustym matołem jak ty.
- Co!?
- Yuki. Chodźmy już. - Haruchi położyła mi ręce na moich plecach i zaczęła pchać do wyjścia. - Przepraszam za nią! - krzyknęła. Ja jedynie spojrzałam na tego gościa z profilu morderczym wzrokiem i widać było, że się wystraszył. Haruhi postawiła mnie i dała mi 15-minutowy wykład na temat 'Co zrobiłam źle', a ja oczywiście udawałam, że słucham.
Poczułam ten zapach... Ten który czułam wtedy kiedy znalazłam to ciało...
- Zaraz wracam. - pobiegłam za szkołe. - Co to...? - zatrzymałam się gwałtownie. Dwa ghoule... Cali we krwi... A obok nich... Martwe ciało...
- Widzę, że mamy przystawkę. - rzekł jeden z nich. Nie mogłam się ruszyć, stałam jak wryta. Byłam sparaliżowana... Nie mogłam nawet krzyczeć!
- Bierzemy! - krzyknęli. Zamknęłam oczy i czekałam na cios... Usłyszałam jedynie bezlitosny jęk i ostrze przecinające ciało. Z oczu popłynęła mi łza. Usłyszałam Kanekiego...
- Yuki, dlaczego płaczesz? - w mojej wyobraźni ukazał się obraz Kena i mnie. To było tedy kiedy się przewróciłam i zaczęłam płakać... On podszedł do mnie i powiedział te same słowa...
- K-K-K-Ken... - otworzyłam oczy i zobaczyłam go... Był ranny! - Jezu! To moja wina! Chodź! Zaraz ci to opatrzę.
- Nie trzeba. Ważne, że tobie nic się nie stało. - uśmiechnął się. Uratował mnie?
- D-Dz-Dziękuje... - powiedziałam cichutko z lekkim rumieńcem na twarzy. On był lekko zszokowany. A po tych dwóch ghoulach został jedynie czerwony proch. Otarłam łzy...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz