niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział IX

NADSZEDŁ KONIEC ROKU SZKOLNEGO ^^
- Uważajcie na ciebie, wróćcie cali i zdrowi na nowy rok szkolny a teraz dowidzenia. - powiedział wychowawca. Ja leżałam załamana na ławce dopuki mnie ktoś na kogo jestes wku*iona mnie obudził.
- Ruszaj dupsko. Koniec zajęć.
- Idź sobie... - przez cały czas od tego incydentu z Kitamurą nie odzywam się do Kanekiego. Jakoś nie mogę. Wstałam od ławki zabierając torbę i poszłam do szatni. Haruhi już wcześniej wyjechała z rodzicami na wakacje i zostawiła mnie samą ;-; Wyszłam ze szkoły.
- W końcu wakacje... Czas zrealizować swój plan. - uśmiechnęłam się pod nosem.
- Hejka Yuki.
- Yh_ - odwróciłam się gwałtownie. - Kitamura?
- Szkoła się skończyła, wakacje się zaczęły... Może pójdziemy na kawę?... Jakoś wcześniej czasu nie było.
- Wybacz, ale mam już plany na dzisiaj... - odeszłam. Nie mam mu za złe tego co chciał zrobić.
   Wróciłam do domu i usiadłam przy komputerze.
- No dobra. Zobaczymy czy moje umiejętności hackerskie się na coś przydadzą. - próbowałam włamać się na serwer tych Gołębi aby sprawdzić gdzie i kiedy są w okolicy.
  Siedziałam 6 godzin jak nie dłużej.
- Czemu oni się tak zabezpieczyli? Przecież ojcowstwo im przez to nie grozi. To normalnie jak tabletki antykoncepcyjne razy 1000. - rąbnęłam się na biurko. - Nie moge teraz spać... Jestem tak blisko u celu... - wyciągnęłam Povera z szafki i otworzyłam. Za jednym łykiem wypiłam wszytsko. - Dobra! Kończmy to!
   I kolejne godziny spędzone przed komputerem... Dopiero o 9 rano powiedziałam te cudowne dla uszu słowa:
- Ha! I co Gołąbki!? Rozje*ałam wasz system! Hahaha! A teraz wybaczcie ale musze się położyć spa_ - jeb*ęłam głową o biurko i już miałam zasnąć kiedy po domu rozległ się dzwonek do drzwi. Podniosłam się gwałtownie a prawa powieka zaczęła mi drgać z nerwów.  - Jaka cholera!? - powłóczyłam się do drzwi a kiedy je otworzyłam to miałam ochotę zaje*ać, rozkatrupić i pociąć.
- A tobie co? - powiedział Kaneki.
- Czego chcesz? - spóściłam głowę i warknęłam.
- Dzisiaj masz urodziny, nie? 18-ste jak się nie myle.
- Co mam? - podniosłam wzrok.
- Urodziny?
- To już dzisiaj? - złapałam się za głowe. - Zapomniałam... Jak mogłam zapomnieć o tak ważnym dla mnie dniu? - osunęłam się na ziemię. - Tak bardzo się martwiłam innymi rzeczami, że najnormalniej w świecie zapomniałam...
- Miałem zamiar zabrać cię do kina czy coś ale nie wiem czy dalej chcesz się ze mną widywać, więc zostawiam prezent i znikam ci z oczu. - położył paczuszkę obok mnie i kiedy miał wyjść to złapałam go w ostatniej chwili za koszulę.
- Przepraszam... - z oczu popłynęły łzy, a na policzkach pojawiły się rumieńce. - Przepraszam za wszystko, przepraszam za to co o tobie mówiłam, przepraszam za to, że byłam cholerną egoistką... Przepraszam, okej!?
- Yuki...
- Chce aby wszystko było tak jak dawniej. Żeby nasza przyjaźń dalej trwała... - zaczęłam cichutko szlochać. On uklęknął przy mnie i podniósł moją głowę tak, aby na niego patrzyła.
- Nie musiałaś mnie przepraszać. - przytulił mnie.
- Ale_ - kiedy chciałam ponownie coś powiedzieć to mnie jeszcze mocniej przytulił. Ja zrobiłam to samo... Momentalnie pojawiła mi się scenka z dzieciństwa ze mną i Kanekim.
- Zgoda? - spytał i mnie już puścił.
- Yhym. - otarłam łzy i się lekko uśmiechnęłam. Kaneki mnie szturchnął.
- Nie maziaj się już. To co? Jakieś plany na dzisiaj?
- Tak xD Siedzenie w domu, a co?
- Dobra, dobra. Ruszaj się i idziemy. - wstaliśmy z podłogi, a w tym samym czasie zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam otworzyć.
- Norie! ^^ - przytuliłam ją. Przyszła razem z Dominico. Ta słodziutka parka ;3
NORIE
Wpadłam na szybko bo musiałam coś dzisiaj załatwić.
- Hej, hej, ja szybko, Wszystkiego najlepszego to po pierwsze. Po drugie co sie stalo? - To pewnie ten Kaneki. To przez niego te wory pod oczami. Zaraz nu na*ebie... - Co ty jej człowieku zrobiłeś? Takie ma wory pod oczami to napewno przez ciebie. Ty imbecylu zapomniałeś, że ona ma dzisiaj urodziny? Jak mogłeś? Zaraz ci tak przypie*dole ! - powiedziałam na jednym wdechu.
- Norie! To nie tak! Ona tylko... - nie dokończył bo Yuki mu przerwała.
- Wszystko okej, poprostu jestem wzruszona tym, że pamiętacie. - uśmiechnęła się słodko. - Sorki, że ja tak w piżamie...
- A tak w ogóle nie miałaś czegoś załatwić? - spytał Ken.
- Emm.. No niby miałam ale przyszłam tu i jak zobaczyłam ją w takim stanie to musiałam cię opie*dolić.
- Pff... - przewrócił oczami. - Ja i Yuki jesteśmy przyjaciółmi. - objął ją ręką i przyciągnął do siebie. - Praw...
- Zabieraj te łapę. - Yuki warknęła przerywając mu, a ten zabrał ręke xD
- Hahaha no właśnie widać jacy przyjaciele. Yuki przyznaj, że wkurza cie ten czubek
- Bardzo, a jakoś fajnie się troche na nim wyrzyć, nie piesku? - popatrzyła na niego z tym złowieszczym uśmieszkiem xD
- Nie mów na mnie tak. - burknął pod nosem krzyżując ręce.
- No żartuje xD - szturchnęła go i zachichotała po czym jej wzrok wylądował na mnie. - Jak będziecie mieli czas to zadzwoń. Spikniemy się na mieście. - uśmiechnęła się.
- Dobra to ja lece. Cześć Yuki. Nara pedofilu. - zaśmiałam sie.
- Bajooo! - Yuki słodziaśnie nam pomachała.
- Żegnaj divo. - uśmiechnął się chamsko.
   Jakoś mi ta diva nie przeszkadzała. Dominico złapał mnie za ręke i poszliśmy w swoja strone.
YUKI
Popatrzyłam ze złością na Kanekiego.
- Diva? Serio? Wstydziłbyś się. Norie jest najlepszą osobą jaką znam, nie jakąś divą. Pf. - ziewnęłam. - Chyba pójdę spać... - zamknęłam oczy i zasnęłam na stojąco xD
KANEKI
Złapałem tego śpiocha w ostatniej chwili.
- Gdyby nie ja to byś leżała na ziemi xD - wziąłem ją na ręce i zaniosłem do pokoju. Dziwne, że pana Aki (tatko Yuki xD) jeszcze nie ma...

1 komentarz: