niedziela, 10 kwietnia 2016

Rozdział X

KOLEJNY DZIONEK (YUKI)
   Czekałam ubrana w mieszkaniu na wszystkich. Wczoraj praktycznie cały dzień odsypiałam więc moją imprezę z okazji 18-stki mamy dzisiaj xD Miałam na sobie podarte jeansowe rurki, biały podkoszulek, czarne trampki i szarą buzę :3
- Gdzie wszyscy? - leżałam na kanapie. - Mieliśmy się u mnie spotkać... - gadałam do kota który najwidoczniej mówił "Kobieto, znajdź sobie chłopaka i oszczędź biednego kotka ;-;"
NORIE
Urodziny Yuki były wczoraj, a dzisiaj jej impreza. Założyłam czarną sukienkę z dużym wycięciem na plecach. Dominico ubrał jeansy i koszule. Musieliśmy sie jakoś wystroiś. W końcy szliśmy miedzy ludzi, a 18-ste urodziny ma sie tylko raz.
KANEKI
Znając Yuki nie trzeba ubierać gatnituru, więc ubrałem się jak codzień ale nico odświętnie.
   Po chwili stałem pod jej drzwiami, zpukałem. Kiedy otworzyła drzwi to na wejściu powiedziała.
- A myślałam, że to Norie i Dominiko xD Wchodź.
- Bardzo śmieszne. Stara dupo. - zacząłem się śmiać.
- Ekhem... Jesteś starszy o pół roku więc spadaj. - wystawiła mi język.
W końcu przyszła Norie z Dominico. Co oni sie tak wystroili? XD
-Hej, sorki za spóźnienie. - powiedziała ta diva xD
- No ileż można czekać. - spytałem.
- Zamknij ryj bo Ci tak przypie*dole, że beton przebijesz. I chociaż jestem w sukience nie znaczy, że nie dam rady. - powiedziala diva chociaż mnie to nie obchodziło.
YUKI
Patrzyłam na te dwójkę.
- Moglibyście się chociaż jeden, króciutki dzionek nie kłócić? - chwila ciszy. - Dziękuje. No to co? Lecimy na miasto? - popatrzyłam na wszytskich z uśmiechem
- Jasne. - odpowiedziała Norie. - Ale nie przestane sie z nim klócić, bo to niewykonalne. Jak ty z nim wytrzymujesz? Ale okej nie ważne. Ken nie psuj swoimi uwagami tego dnia.
- Najlepiej wszytsko na mnie zrzucić. - burknął Kanekii.
- Super! Idziemy! - wyszłam razem z nimi z domu, a drzwi za sobą zamknęłam. - Może na samym początku pójdziemy do parku? O tej porze włączają fontanne ^^ - ucieszyłam się.
- Dobry pomysł. - powiedział Dominico. Wszyscy wyruszyliśmy na spacer ^^ Haru zabrali rodzice na wakacje ;-; Jeszcze nie wiem kiedy wróci ;-;
WIECZÓR
   Odziwo ten dzień zleciał błyskawicznie jak z bicza strzelił! Byliśmy prawie we wszystkich fajowych miejscach! Kiedy wróciłam do domu to pierwsze co zrobiłam to je*nęłam na łóżko.
- Nogi mnie strasznie bolą... - marudziłam. - Ale warto było. - uśmiechnęłam się pod nosem. Nagle zza okna usłyszałam pukanie, podniosłam się z kanapy i popatrzyłam w tamtą stronę.
- E! Zaraz jeb*e! Weź otwórz! - mówił Kaneki z przejęciem xD
- No i gdzieś ty debilu wlazł... - burknęłam. Podeszłam do okna i je otworzyłam. Wpadł do mieszkania i rąbnął o podłogę.
- Gołębie... - wysapał.
- Co!? Czemu jesteś taki nieuważny!? - krzyknęłam wkurzona.
- A tak jakoś wyszło. - wstał, otrzepał się i na mnie popatrzył. - Mogę u ciebie przenocować? Mogą mnie złapać pod drodze.
- Ty... - wzięłam głęboki wdech. - Osobny pokój i więcej cię nis widzę na oczy.
- Jesteś super! A kolacja kiedy?
- KANEKI!
- No dobra, dobra. Żartuje xD - tak z dupy ktoś zaczął dowalać się do drzwi. Mój telefon zaczął wibrować.
- GPS Gołębi się aktywował... - popatrzyliśmy się jednocześnie na siebie. - Ściągaj koszulkę i ubieraj to. - rzuciłam mu perukę.
- A nie za wcześnie? - złapał ją.
- Rób co ci mówie, jasne? - warknęłam. Rozpięłam koszulę pod którą widniał czarwony biustonosz. - Chcesz żyć to zdejmuj bluzke!
- GHOULU OTWIERAJ. WIEMY, ŻE TAM JESTEŚ! - zaczęli się drzeć.
- Dobra... - zrobił to co mu kazałam. Złapałam go za ręke i podeszłam do drzwi.
- Obejmij mnie.
- Ale...
- Nie dyskutuj. - otworzyłam drzwi. - Coś się stało panowie? Nie ładnie to tak przychodzić do cudzych mieszkań w nocy. - przytuliłam słodko Kanamiego...
- Ee... Najmocniej państwa przepraszamy. - zaczerwienili się i odeszli od drzwi które po chwili zamknęłam. Gwałtownie odepchałam go od siebie.
- To tylko po to aby nie zdemaskowali mojego mieszkania! Nic więcej! Rozumiesz!? - popatrzyłam na niego morderczym wzrokiem po czym zapięłam koszule.
- Dziwne, że wybrałaś akurat ten sposób. - zdjął perukę.
- To pierwszy jaki mi wpadł do głowy... - skrzyżowałam ręce i odwróciłam wzrok.
- Ta jasne. Ty mnie lubisz, prawda? - uśmiechnął się chamsko.
- Może... Ubierz się. Żadna nie poleci na twój sześciopak. - parsknęłam śmiechem na koniec.
- Dobra, dobra. - rozciągnął się. Westchnęłam.
- Na serio nie dotrzesz do domu?
- A chcesz abym wyszedł?
- Po pierwsze, nie odpowiadaj pytaniem na pytanie, a po drugie - rzuciłam w niego bluzką. - ubierz się...
- Mały upierdliwiec... - założył grzecznie koszulkę z leciutkim (chwila, wielgachnym) grymasem na mordeczce. - Pasuje?
- Idealnie xD
- Mogę być z tobą szczery?
- Zależy w jakiej sprawie.
- Ładny staniczek xD
- ... - chwila ciszy. - TY CHOLERNY ZBOCZEŃCU! - kiedy miałam na niego skoczyć to w powietrzu coś mnie zatrzymało. Kuva... KAGUNE TEGO DEBILA! - Zabieraj te swoje obślizgłe macki ode mnie! - po kilku minutach prób wyrywawczych oparłam ręce, które podtrzymywały moją zmęczoną i wkurzoną głowę, o jego kagune.
- Już? Pobawiłaś się? XD - powiedział rozbawiony moim cierpieniem.
- Kiedyś się zemszczę... - warknęłam pod nosem.
- Cały czas czuć od ciebie zapach tego gostka... Znaczy się mego szanownego wroga.
- On był twoim wrogiem? - popatrzyłam na niego z zaciekawieniem. - Kontunuuj. - Kaneki oparł się o ścianę dalej mnie trzymając w górze.
- Wołali na niego ElDorado, sam nie wiem skąd ta ksywa, ale mniejsza. Flirtował z dziewczynami tylko dlatego, aby złowić sobie żarełko bez żadnych oporów, a potem bam! I po lasce ani śladu. Czasami polował na ghoule.
- Czyli tak jakby... Kanibalizm?
- No dokładnie tak. Posiadał mocno ulepszone kagune, a to dzięki temu, że pożerał bronie innych ghouli.
- To straszne...
- Kilka razy udało mi się z nim spotkać. Tych spotkanń nie wspominam pomyślnie.
- Aha... Czyli, że w połowie jestem... - przełknęłam ślinę. - Ghoulem Kanibalem!?
- Po malutkiej części tak.
- A to moje kagune to dosłownie połączenie tych wszystkich!?
- Yhy. - odparł.
- Pamiętasz, że wspominałeś kiedyś coś o klasach ghouli...
- Tak, a co?
- Jaką on miał klasę?
- Gołębie mieli go jako nr1 w liście najniebezpieczniejszych. Ja zaraz po nim, a kiedy ślad po nim zaginął...
- Tylko my wiemy co się naprawdę wydarzyło... - przerwałam mu.
- Tylko, nikt poza nami nie ma pojęcia prócz...
- Prócz?
- Szefa Anteiku, Rudego, Norie i Dominiko.
- No w sumie. - chwila ciszy którą szyderczo przerwałam xD - Mógłbyś mnie puścić?
- Wiesz jak to miło poczuć, że w każdej chwili możesz zgnieść swojego jedynego wroga który tkwi w ciałku niewinnej istotki? - uśmiechnął się nieco psychicznie, a jego oko zmieniło kolory.
- Idiota. - wzięłam z półki spryskiwacz do roślinek z wodą w zbiorniku i do ochlapałam. - Myślisz, że się ciebie boję?... - wyrwał mi moją tymczasową broń z ręki.
- Ja mówię poważnie. No pomyśl... Teraz mam idealną szansę.
- "Yuki... Zadziałaj, nie widzisz, że ci grozi. Możesz go przecież zabić" - usłyszałam głos w mojej głowie. T-To był ten ghoul który mnie zaatakował... - "Na co czekasz? Użyj swojego kochanego kagune. On jest bezbronny w porównaniu z płomieniami kilkuset dusz niewinnych ludzi i ghouli." - mówił cały czas. Złapałam się za głowę.
- Idź z mojego umysłu... On tego nie zrobi... - mówiłam pod nosem.
- Jesteś tego pewna? - nagle obok Kanekiego pojawił się ten czarnowłosy gościu. - Zobacz. Jego oczy tylko czekały na te chwile. Widzisz jakie jest w nich piekło? - mówił na głos.
- N-Nie zrobie tego...
- Czego nie zrobisz? - spytał z uśmiechem Kaneki.
- Nie zamorduje cię!
- Zrobisz to, bez najmniejszego problemu. - teraz Black (dobra, na czarnowłosego mówimy Black xD) stał za mną i szeptał mi do ucha. - Jesteś ghoulem, pamiętasz? Możesz robić to fo ci się żywnie podoba. - przejechał mi dłonią po policzku.
- J-Ja... - moje oko zmieniło kolor. - Jestem głodna. - powiedziałam tak jakby jednocześnie z Blackiem.
- Ale dałaś się nabrać xD - Kaneki uwolnił mnie ze swoich sideł. - Nie wiedziałem, że jesteś taka łatwowierna xD
- Zabij go, teraz masz szansę. - podpowiedział mi Black.
- Tak zrobię. - uśmiechnęłam się.
- Yuki? To był tylko żart, wyluzuj. - powiedział. Z pleców momentalnie ukazały się płomieniste skrzydła (PS: kagune może być wszystkim xD) które przytwierdziły Kanekiego do ściany.
- Żart... Ja ci pokaże dobry żart. - zaśmiałam się.
- C-Co ty wyrabiasz? - ledwo wydusił.
- To tylko taki żarcik. - udawałam go.
- Wątpie... - odblokował się swoim kagune, które po chwili przywierało mnie do ściany. - Koniec wygłupów. Uspokój się.
- Myśli, że jesteś bezbronna. Pokaż mu, że to nie prawda. - rzekł Black.
- N-Nie mogę... - schowałam swoje skrzydła spowrotem, a oko wróciło do normalności. Kaneki mnie puścił.
- Już? - powiedział po chwili.
- On...
- On?
- On tu jest... Chciał cię zamordować...
- ElDorado?
- Yhym... - popatrzyłam na niego lekko wystraszonym wzrokiem.
- Spokojnie. Nic mi nie zrobi. Ani mi, ani tobie.
- On jest okropny...
- Wiem.
- Trzeba było mnie nie straszyć! - skrzyżowałam ręce i zrobiłam naburmuszoną minę.
- Trza było go nie słuchać.
- Trzeba było do mnie nie przychodzić.
- Trza było mi nie otwierać.
- Trzeba było nie wychodzić z domu.
- Trza było... - zastanowienie Kanekiego. - Już nic nie wymyśle.
- Idę spać. To wszytsko mnie przerasta... Dobranoc. - poszłam do swojego pokoju i walnęłam się na łóżko. Momentalnie zasnęłam.
KANEKI
Położyłem się na kanapie którą wcześniej przygotowała mi Yuki.
- ElDorado... Odczep się od niej... - powiedziałem pod nosem.
   Tej nocy miałem sen o Yuki... Ale o innej Yuki, która wyglądała strasznie... To normalnie demon!!!

2 komentarze:

  1. Ta piękna "przepychanka" i odwrócenie uwagi gołąbków mnie rozwaliły....Yuki następnym razem powiedz temu... nazwijmy to alter ego takie zdanko.
    -Nie mów mi ch*lerny p*jebie jak mam żyć! I naj lepiej wpierdol na czymś dla wyładowania negatywnej energii.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tylko, że no... BLACK TO TEMPY CHUJ XDDD

    "Wypraszam sobie!"

    A siedź cicho i knuj spisek na kolejny rozdział który czyta tylko jedna kochana osóbka (UltraViolet ^^). Albo czyta więcej ale chcą zostać anonimkami xD

    #black_to_chuj_który_zjebał_życie_yuki

    ~Opciaaa <3

    OdpowiedzUsuń